|
|
Nawet się tego nie spodziewałam, ale uczucie było niesamowite. Położyłam się spać ok. 1 w nocy, lecz do 3-4 nie mogłam usnąć (popołudniowe spanko daje o sobie znać), więc rozmyślałam o moim spędzonym dniu jak będzie jutro no i o OOBE - kiedy uda mi się osiągnąć, mówiłam sobie wtedy w duchu - Spokojnie jak nie dzisiaj, jak nie za tydzień to może za miesiąc. Ćwicząc i nie poddając się na pewno mi się uda w końcu uda Mówiąc to do samej siebie poczułam wewnętrzny spokój i relaks było mi bardzo dobrze tak błogo i cieplutko; patrzyłam w ciemność i przed momentem całkowitego zaśnięcia poczułam jakby impuls poszedł do mojego mózgu mówiący jakby było wspinalnie wyjść. Najpierw była ciemność i nic nie czułam oprócz ciągle działającego mózgu (jakby w wielkiej ciemnej pustce zaczęło coś pulsować) i nagle uczucie jakbym wstawała pomału, niepewnie ,ale jednak - myślę nie stracić kontroli, nie obudzić się, nie patrzeć (bałam się, że czarna postać może na mnie czekać, ale na szczęście nie było nikogo). Wyszłam tak jak podczas normalnego wstawania jak co dzień ( czyli z pozycji leżącej do pozycji siedzącej), ale jak wyszły nogi - tego nie wiem. Początkowo myślałam, że to może być sen, ale sprawdziłam i nie był. Widziałam swoje ciało, które jest przykryte kołdrą ( próbowałam je dotknąć, ale zrezygnowałam z tego bo myślałam, że połączę się z nim i to będzie koniec dzisiejszej przygody), by jeszcze się upewnić (czy przypadkiem nie lunatykuje) wsadziłam głowę do mojej szafy i co przeszła przez drzwiczki (ale było ciemno i nic nie widziałam, ale poczułam jakbym naprawdę w coś wsadziła tą głowę). W tym momencie miałam mnóstwo pomysłów ,a zarazem zero - nie wiedziałam od czego zacząć wiedziałam tylko, że mam mało czasu. Popatrzyłam na okno ( mieszkam w bloku na 9 piętrze), a zawsze chciałam spróbować polatać - niestety nie udało się, może częściowo dlatego, że bałam się (mam lęk wysokości ), lecz później gdy strach minął jakby coś nie pozwoliło mi wylecieć ( chciałam sprawdzić najpierw ręką czy wyjdę - przez firankę przenikałam, włożyłam palce do okna i nagle zatrzymałam się no nie dało rady wyjść).Zrezygnowałam i wróciłam do ciała, ale był moment namysłu - Jeszcze nie co z tego, że nie mogę przeniknąć okna muszę do kogoś się udać - zamknęłam astralne oczy i pomyślałam o moim przyjacielu, gdy znowu posiadłam wzrok byłam u niego w domu i na dodatek nad nim jak śpi ( dla mnie to było super chciałam polatać - to latam ,chciałam kogoś odwiedzić to jestem xD ). Przeglądałam se jak śpi i chyba zaczęłam mu dokuczać, ale chyba nic nie poczuł (w sumie to go dzisiaj zapytam jak minęła nocka xD) Później poczułam się mega zadowolona i szczęśliwa i postanowiłam zakończyć nocna podróż. Obudziłam się dziś rano wypoczęta, uśmiechnięta i zadowolona z siebie :D
|