|
|
Ciężka noc, spałem jak to się mówi "w kratkę". Na szczęście nie był to skutek mej wewnętrznej walki, bardziej chyba mi po prostu zależało na tym by nie spać na świeżo wytatuowanych plecach ;). Tak czy siak, o dziwo czuję się jednak wypoczęty, miałem nawet tej nocy jakieś sny, ale niestety odeszły w niepamięć zbyt szybko. Spróbowałem tej swojej metody o której wczoraj pisałem, w celu przywołania opiekuna, ale okazało się to dość trudne, ale coś mi mówi że dobrze kombinuje ;). To się okaże. Fajny temat został niedawno poruszony na forum. Ktoś zapytał publicznie, czy możliwym byłoby zamordowanie kogoś za pomocą OOBE licząc w ten sposób na alibi. Nie wiem czy takie morderstwo jest w ogóle możliwe, ale zbrodniarz chyba mógłby spokojnie liczyć na to że nie zostanie nawet podejrzanym, a jeśli nawet, trudno będzie przedstawić przeciw mu jakieś dowody, ślady, czy cokolwiek materialnego. Jednak, nie o problemach władz sądowniczych w takich przypadkach chciałem napisać. Pierwsza myśl, jaka mnie nachodzi co do sposobu morderstwa przez oobe, to taka, że zabójca musiałby się po wyjściu z ciała zmaterializować w domu ofiary i dopiero wtedy dokonać nikczemnego czynu. Ryzykowne, skoro się zmaterializuje to istnieje prawdopodobieństwo że zostawi po sobie np. odciski palców. nie wiem jak z włosami, raczej myślę że znikły by wraz z mordercą gdy ten się zdematerializuje, a może nie. Czasem są też kamery, które mogłyby coś uchwycić. Okej, więc rezygnujemy z materializacji. Co jeszcze? Ach tak, skoro nie zamierzamy stać się materią, to może uda się nam wpłynąć siłą woli na inną materię. Np. na nóż kuchenny, na kurek gazu, przewody elektryczne, ogień w kominku. Hmm, czy byłoby to możliwe podczas OOBE? Interesujące, duchy podobno wszak mogą czasem to robić w miejscach które nawiedzają, więc kto wie czy i my byśmy tego nie potrafili. Ale, czasem można mieć jeszcze prostsze metody do wykorzystania, jak sądzę, bo w sumie co jest prostsze: rzucenie kuchennym nożem w ofiarę z pomocą siły woli lub niematerialnej dłoni naszej? Czy też... nakłonienie naszej ofiary by skoczyła z okna, czy też nakłonienie kogoś innego by odwalił brudną robotę za nas. Są przecież różne głosy, szepty, omamy i inne rzeczy, które możemy próbować zastosować gdy podejdziemy astralnie blisko do ofiary i spróbujemy namieszać jej w głowie mówiąc coś do ucha, telepatycznie, lub inaczej. W sumie trzeba by do tego chyba dużych umiejętności projekcji astralnej, ale i w tym wypadku bylibyśmy formalnie niewinni, wszak ofiara w realnym świecie zostanie uznana za tragiczny przypadek choroby psychicznej. Mało to się dziś słyszy o różnych ludziach, którzy z dnia na dzień zamordowali w bardzo okrutny sposób całą swoją rodzinę, a na swoje usprawiedliwienie mieli tylko tyle, że ktoś im to kazał, jakieś głosy w głowie. Potężna broń, o wielu innych jeszcze zastosowaniach... mam nadzieje że to co piszę to tylko nieszkodliwa wyobraźnia. Można jednak chyba jeszcze prościej. Ostatnia metoda nie wymaga chyba większych zdolności projekcji astralnej jak telepatia, rzekoma materializacja itp., lecz ofiara musi spełnić różne podstawowe warunki. Np. Musi być ciężko chora, na tyle, że każde większe pobudzenie organizmu może grozić śmiercią, np. słabe serce, tętniak. Jak wtedy postąpić? Hmm, być może wystarczy same tzw. "wyciąganie". Opuszczamy ciało, lecimy do ofiary, wyciągamy ją z ciała, ta przeżywa ekscytujące emocje związane z silnymi doznaniami w astralu i... umiera. Metoda teoretycznie prosta, praktycznie, trzeba by zapewne wielu prób takich "wyciągnięć", by wreszcie serce ofiary, czy co tam innego, nie wytrzymało potężnej dawki emocji. Są być może jeszcze inne metody. Popularne np. jest uzdrawianie różnych osób za pośrednictwem projekcji... a skąd wiadomo czy i w ten sam sposób nie można by komuś zaszkodzić? Zamiast ograniczyć raka, wywołać jego przeżuty? No tak, jednak wróćmy do punktu wyjścia. Czy morderstwo za pomocą oobe jest możliwe? Tyle się przecież mówi o miłości, wyższych wartościach, rozwoju duchowym, jakie przychodzą w raz z oobe. Czy taki seryjny morderca w więzieniu, zły i zepsuty, potrafił by praktykować podróże astralne? Nie wiem, ale przypomina mi się coś z opowieści Monroe. Podobno spróbował kiedyś zawędrować astralnie do prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jakże było jego zdziwienie, kiedy drogę do prezydenta, zagrodziły mu dwie nieznane postacie, rzekomo ochraniających prezydenta. Przed czym właściwie chroniących? Kim oni byli? Opiekunami? Agentami CIA? Nieważne, sam fakt że tam byli sugeruje że istnieje jakieś astralne zagrożenie, które mogłoby zagrozić prezydentowi. Co za zagrożenie? Morderca z więzienia o najwyższym rygorze zdolny podróżować astralnie, czy coś w ogóle innego? Ale może trochę się rozpędziłem z rzekomymi intencjami owych ochroniarzy prezydenta, może były to jakieś wyższe istoty, które nie chciały by przypadkiem Monroe nie wpłynął jakoś na prezydenta i jego decyzje, od których mogło by zależeć jakieś przeznaczenie czy coś tam. Zagrożeniem zaś może być jakiś "demon" astralny czy jak to tam nazwać, są podobno takie istoty, niezbyt wszystko wokół miłujące. Skoro jednak "demon" potrafi narobić bałaganu, to może i podobnym sposobem seryjny morderca z więzienia też potrafi? Może jednak jest coś, co blokuje za życia dostęp do żaświata. Jakaś selekcja, hierarchia, reguły i zasady. Sito, przez które przejść mogą jedynie ludzie, o dobrym sercu. Znaleźć można na tym forum nie mało osób, które podobno już kilka lat rzetelnie pracują nad uzyskaniem pierwszego oobe, ale z jakiś powodów wszystko idzie na nic, czyżby może owe sito blokuje im te możliwości? Być może są jakieś negatywne aspekty ich życia, które nie mogą się urzeczywistnić w tym tzw. "poza", to jest, nie można pozwolić by się urzeczywistniły, "Dla dobra całego dobrego ludu". Sito nie jest może nieugięte, czeka cierpliwie, aż dane osoby, na tyle się rozwiną, że nie będą już stanowić zagrożenia. Jakby wyglądał nasz świat, gdyby każdy co do łebka, potrafił perfekcyjnie podróżować astralnie, mając pełną kontrolę nad tym, kiedy i gdzie tylko chce. Jest wiele scenariuszy.
|