|
|
Idę dalej, postęp jest nieunikniony, nadejdzie to co nadjeść musi i stanie się oczywiste wszystko to co dziś w tajemnicy uwikłane. Tempo nie jest złe, choć bardzo wolne. Przełamanie pierwszej bariery świadomości poprzez medytacje trwa jednak nieco dłużej niż się spodziewałem. Na dodatek pojawiło się kilka komplikacji, niespodziewanych jak i naturalnych. Naturalnie, wszystko to czemu się przeciwstawiłem, czemu rzuciłem wyzwanie, a zrodziło się z mojego wnętrza w sparzeniu się z czynnikami zewnętrznymi, ostatnio szaleje jak wściekły sztorm na morzu. Nie żeby aż zmuszało mnie to przebicia głową ściany dla uspokojenia, ale jednak jest dość dobrze odczuwalne. Jeśli miałbym nazwać wrogów na moim wewnętrznym froncie, nadał bym im następujące imiona: stres, niepokój, poczucie winy. Ostatnie jest tradycyjną reakcją na kontakty międzyludzkie, choć w rzeczy samej niema powodu bym czuł się czemuś winny, jak sądzę, taka już po prostu moja przypadłość, której jednak nie zamierzam się poddawać. Pierwsze dwa stwory - potwory, również nie mają widocznego powodu do zaistnienia, jak zwykle, ale widać nie trzeba im za wiele.. ostatniej nocy musiałem przetrwać kilka napadów lękowych, zdołałem jednak zneutralizować ich działanie i wszystko wróciło w końcu do normy. Sukces, jeszcze rok temu zwijał bym się w łóżku całą noc. Niespodziewane, w postaci choroby. Wygląda na to że w najbliższych dniach całkiem się rozłożę z piekącym gardłem i płomienną gorączką. Mam nadzieje że nie skończy się noclegiem w szpitalu jak ostatnio. Nie skończy, będzie dobrze, a nawet jest dobrze. Uporczywy kaszel czy nerwica, nieważne, dam sobie radę. Ach, no i jeszcze ten tatuaż na plecach. Zaczyna swędzieć, co jest normalną kontynuacją procesu gojenia. Swędzienie jak swędzienie, trochę o sobie przypomina, ale i również dodaje mi otuchy ;), przypominając właśnie o tym, że mam tatuaż na plecach i cały ten przekaz jaki z tym tatuażem powiązałem. Prócz tego, ostatnio rejestruje systematyczny wzrost częstotliwości snów. Niestety pamięć jeszcze do tego niezbyt przygotowana, albo sny nie są zbyt trwałe. W każdym razie myślę że już niedługo będę mógł rozpocząć prowadzenie dziennika snów. Jedziemy dalej.
|