|
|
Rozwój rozwojem, ale złośliwość maszyn swoją drogą. Wczoraj się mi zachciało, mi bez odpowiednich umiejętności, grzebać w głębinach systemu, to dostałem za swoje ;D. Cały linux zdechł. W sumie i tak nie mam powodów do narzekań, przy moich zdolnościach Windowsa zmasakrował bym już po pierwszym tygodniu, a pingwin trzyma się już z jakieś dwa lata bez ani jednej zawiechy. No, ale dziś rano, po 20 minutach system szybko i łatwo odratowałem. Jest muzyka, net, i tony moich kochanych śmieci, więc możemy jechać dalej. Przy okazji poukładałem sobie wszystko nieco inaczej, wygodniej i przyjemniej, więc w sumie awaria to nie był taki zły pomysł ;). No! To amaroczek na full, Dream Dance Alliance - Remember i śnimy dalej ;). Sny są coraz lepsze, wręcz już nie mogę się doczekać kolejnych nocy ;). Ostatnio było jednak dość katastrofalnie. Śniło mi się, że jadę autobusem przez jakieś pola w niewiadomym celu. Przede mną siedziało dwóch moich znajomych z dawnej szkoły, z którymi zresztą nie zamieniłem ani jednego słowa. Całą drogę skupiony byłem na widoku za oknem i muzyce ze słuchawek (normalka). W pewnym momencie przysiadł się do mnie jakiś mały blond chłopiec, wyglądał ledwie na przedszkolaka. Coś nieustannie nawijał do siebie na głos, przez muzykę w uszach wyłapałem jedynie coś o wracających jaskółkach, łabędziach i bocianach, chyba ogółem chodziło mu o wiosnę. Nagle sen się nieco zmienił. Zobaczyłem jakieś dziwne obrazy, dalekich regionów. Usłyszałem głos jakieś reporterki i poczułem.. jakby jakieś dziwne fale energii rozchodzące się po ziemi. Miałem wrażenie w tym śnie, jakbym doznał jakieś wizji na jawie. Po chwili, okazało się że te obrazy, przedstawiają jakiś daleki region Chin, a konkretnie teren elektrowni atomowej.. zagrożonej wybuchem.. i właściwie eksplozja za chwile nastąpiła, wielka i potężna, na tyle, że nie licząc owej wizji, dostrzegłem atomowego grzyba za oknem autobusu, a nawet kilka. Na koniec ukazała mi się jakby mapa, a na niej oznaczona białym i okrągłym symbolem wspomniana elektrownia. Symbol się nagle zmienił wraz z eksplozją, były też inne symbole, coraz więcej, oznaczających inne elektrownie i kolejne zniszczenia. Koniec snu. Reszta bez zmian.
|