Witam was moi mili. bez zbędnego rozpisywania się, zmarła mi znajoma. lat 14, i pewnie to będzie podłe ale miałem chęć właśnie dzisiaj w nocy spróbować się z nią skontaktować. do owej godziny 4:56 jestem po 4 godzinach "snu" o którym też za chwilę wspomnę, a niebawem przystąpię do prób. jednak cofając jeszcze myśli do snu a w zasadzie nie mam pojęcia co to było. to było coś w rodzaju że leżałem na łóżku świadomy i ktoś dawał mi rady na życie. Gdy poczułem szum w głowie jaki dosyć często w nocy doświadczam zgiął mi się lekko palec ( nie znam wszystkich nazw palców także spróbuje najprościej opisać ) 2 od prawej ( mając na myśli rękę lewą i wtedy poczułem silny wręcz kolosalny szum w głowie - zacząłem zginać palec coraz mocniej i czułem że wprost odpływam. chwile potem zastanawiałem się czy inne palce u człowieka też mają jakieś znaczenie, i odpowiedź pojawiła się z ni stąd ni zowąd, zgiął mi się 1 palec z lewej strony ( serdeczny? ) nie mając na myśli kciuka i wtedy poczułem niebywałą mądrość która mnie napłynęła, po prostu w jednej chwili byłem w 200 % skoncentrowany na nicości i byłem jakby otwarty na tą mądrość która we mnie wpływa.. ahh ciężko opisać. momentalnie po tym wstałem i jestem tutaj z wami...
zabieram się do roboty od paru tygodni. miałem dziwne samopoczucie, 0 chęci do wszystkiego. teraz napełnia mnię niezrozumiała motywacja, także do dzieła ? żegnajcie i dziękuje za uwage