sporo tej nocy się śniło ale to pamiętam i wspominam najlepiej, wiem że z kolegą znalazłem na pustyni ciekawe drzewo w owocami, na które było bardzo ciężko wejść, owoce wyglądały jak miąższ z owocu "granat" wyjedliśmy wszystko co było możliwe, taka uczta dla podniebienia, gdy zapasy się skończyły, znaleźliśmy po długiej wędrówce po pustyni, tajemne miejsce w którym ktoś przechował robaczki w słoikach które rzekomo przyczyniają się w proces powstawania takiego drzewa, potem chwila nie uwagi i ktoś nam to zniszczył, jakiś mało kompetentny człowiek i potem zaczął przepraszać najwyraźniej zrobił to nie umyślnie, miałem taki głód większy niż nałogowy palacz, mogłem zrobić wszystko żeby zjeść trochę tej dobroci :D