Obudziłem się o ok. 4:00. Dokuczliwy ból żołądka sprawiał iż utrzymywałem świadomość, w ten oto sposób wszedłem w paraliż. Tak sobie leżałem i snułem plany. Postanowiłem skontaktować się z astralnym przewodnikiem. Nigdy jeszcze mnie nie wyciągał za moją prośbą, wiec wystawiłem astralna rękę do góry i powiedziałem „astralny przyjacielu, proszę wyciągnij mnie z ciala i zaprowadź do yybci”. Poczułem natychmiast uścisk (chyba kobiecej) ręki (za chuda to ona nie była :P). Poczułem wielką więź i miłość. Lecieliśmy razem wysoko nad ziemią, nic nie widziałem, ale czułem W wkrótce się wzbudziłem do paraliżu, bo brakło mi energii. Wyszedłem ponownie z ciała i usiadłem na łóżku, myślałem o tym, ze nie chce iść przez lustro, ponieważ źle się czuje, a nie chce zobaczyć potwora przed sobą. Ten natłok myśli spowodował iż przebiłem się przez ścianę i poleciałem do sklepu. Uświadomiłem sobie że poruszam się mentalnie, myślami, a moje ciało astralne zostało przy łóżku wtedy, gdy myślałem o lustrze. Skupilem się na nim i odzyskałem znowu ciało astralne, którym się poruszałem. Eksperymentowałem z wypieraniem cial, czasami do się dzieje mimowolnie. Różnica jest taka, ze astralnym poprostu się porusza, nie trzeba myśleć o ruchu – go się wykonuje jak fizycznie. Mentalnie trzeba myśleć o tym gdzie się leci. Ciało mentalne w pewnym momencie uzyskało kontrole i zapadłem w sen. Obudziłem się i postanowiłem znowu wyjść z ciała. Położyłem się w pozycji, w której zasypiam i zaczałem wywoływac wibracje. Procedurę ciężko opisać, będąc obudzonym mam taką zdolność, ze spinam takjakby nie fizyczne mięsnie, co doprowadza do mocnego przepływu energii, po jakimś czasie jest tak jakby wyladowanie i telepocze całym moim ciałem. Podczas paraliżu, gdy to wykonam to doznaje wibracji. I gdy tak leżałem na boku, to wywoływałem stopniowo wibracje, zaczęło się najpierw falowanie, potem zapadłem w paraliż i ostatecznie wibracje. Nigdy nie miałem tak silnych. Zaczęły się piski.. Miałem istną orkiestrę w głowie. CO najciekawsze, słyszałem fale identyczne do tych z brain wale generator, jakbym założył słuchawki i odpalił bwg’ena. Usiadłem astralnie i odzyskałem wzrok. Patrzyłem na moje dłonie, na cale ciało. Zacząłem dotykać się palcami i przypatrywać im. Wszystko było identyczne jak w fizycznej rzeczywistości, na moment miałem wątpliwości, czy to faktycznie jest Obe. W tym celu uszczypałem się klatki piersiowej i pociągłem mocno za skóre. Ku moim zdziwieniu rozciągła się jak guma. Uszczypnąłem się i nie poczułem bólu wiec miałem dostatecznie dużo dowodów na to, ze jestem ciałem astralnym. Dotykałem swoich kości i były twarde, nie szło ich przebić, albo złamać. Zaczałem ładować czakry od dołu, robiłem to starannie i powoli (wykonywałem to astralnymi rękoma). Potem znów bawiłem się ciałem wyginając je. Skupiłem uwagę na oddech. Czytałem w Internecie ze podczas paraliżu jest bardzo płytki oddech, a ku mojemu zdziwieniu oddychałem głęboko i normalnie jak lekko zrelaksowany. Dalem palec na klatke piersiową i przeciągałem do góry, w momencie gdy zaczyna się szyja, skończyła się skóra, odstawała ona w taki sposó, ze mogłem ją zciągnąć całą z siebie, ale już nie kombinowałem ponieważ nie chciałem się obudzic kaleką hehe. Takjakbym miał jakiś strój płetwonurka, który kończy się na szyi. Robiłem wiele eksperymentow jeszcze, części nie pamiętam, a czesc opisuje w artykule. Miałem wrażenie ze przebywałem dłużej poza cialem, niż spałem.
Dodatek: Przed pierwszym obe, było mi cholernie zimno. Myślałem o Yybci, ponieważ chciałem się do niej dostac w Obe, ona gdy opisywała swój sen, to mówila mi ze trzymałem ją za dłoń i że byłem bardo zimny. Jakiś przekład symboliczny jest, tym bardziej ze to się działo w tym samym czasie.
Pozdrawiam i do jutra oneironauci.