We wczorajszym śnie odwiedziło mnie jakieś dziecko. Mały niemowlak który promieniował przeogromną miłością. Nie tyle zdziwiło mnie to, że jest uśmiechnięty i zadowolony, lecz raczej to, że przemówił do mnie normalnym głosem. Powiedział dokładnie "kocham cię" w ciepły i szczery sposób i przytulił się do mnie. Dzieciak jakby lewitował nad ziemią bo widziałem go na przeciwko siebie. Czułem przeogromną rodzicielską miłość do tej istoty. Obok mnie pojawiła się Rugwa i w tym momencie dziecko przytuliło się do niej i także powiedziało że ją kocha. Potem przytuliliśmy się w trójkę i werbalnie równocześnie wyraziliśmy naszą miłość :). Coś wspaniałego <3. Nawiązała się między nami kosmiczna relacja i więź, nie idzie tego opisać. Nie zastawiałem się kim jest te dziecko, po prostu je kochałem i tylko to się liczyło. Dziwne było to, że czułem ze istota ta jest inkarnacją kota, którego widziałem u babci Rugwy. Pozdrawiam.