21.11.09 Miałem krótkie ale fascynujące doświadczenie. Robilem 4+1... w sumie nie myślałem że cokolwiek z tego wyjdzie bo słabo się rozbudziłem. Położyłem się na plecach a na mnie położyła sie Rugwa. Było nam tak przyjemnie że usnęliśmy natychmiast jak niemowlaki. TO pewnie też się przyczyniło do tego, że byłem w paraliży przysennym świadomie. Chciałem się natychmiast wybudzić ponieważ uświadomiłem sobie że jestem w tym stanie, ale opamiętałem się w pore i powiedziałem "zaraz zaraz, po co ja chce się wybudzać, dlaczego panikuje?". Pozostałem w tym bardzo płytkim transie. Nie odczuwałem swojego ciała astralnego jak to zwykle bywa, dlatego też zrezygnowany chciałem zakończyć to. Z ciekawości starałem się podnieść ręce i okazało się ze udało mi się to zrobić niefizycznym ciałem, które było bardzo subtelne. Odczucie było jednocześnie realne i delikatne. Zazwyczaj moje ciało astralne było twarde, masywne i nie różniący sie praktycznie niczym od fizycznego. Dotknąłem dłonią o dłoń i nie czułęm mrowienia jak zwykle to bywa w moich doświadczeniach. Wraz z dotknięciem swojego ciała niefizycznego zapadałem w głębszy trans, czułem jak faza się pogłębia natychmiastowo. Niesamowite było to, że jak podniosłem wyżej ręce, to czułem ciało astralne rugwy, które było wyżej niż fizycznie. Czułe jego strukturę i energie, procesy które w nim zachodziły. Trudno jest to opisać słowami. Domyślałem się ze było to jej śniące ciało. Wysłałem jej miłość i nagle wywaliło mnie z ciała mentalnie. Obserwowałem wizje w której Rugwa siedzi na krześle i z za jej pleców nadbiega dziecko-dziewczyna z czarnymi włosami. Rugwa była zszokowana tym ze te dziecko jest tutaj, a byla jeszcze bardziej tym ze wparowała do naszego domku i stanęła obok jakiegoś kartonu. Przyjmowałem jej emocje (rugwy) także też odczuwałem cos dziwnego, te same zszokowanie sytuacją, która teraz wydaje się smieszna i banalna.