|
|
Gdybym wierzyła w istnienie przypadku, stwierdziłabym, iż dzięki niemu dowiedziałam się o OOBE. Ale ja wiem, że nic dziełem przypadku nie jest. Gdy dowiedziałam się o potędze podświadomości byłam olśniona. Cały czas szukałam czegoś więcej na ten temat. Google zaprowadziły mnie do for ezoterycznych, na których panowały dwa skróty "OOBE" i "LD". Na początku nie byłam nimi zainteresowana, ale gdy zobaczyłam, jaką popularnością się cieszą postanowiłam poczytać o tym na wikipedii. OOBE wydało mi się wtedy ciekawe, ale niezbyt przyjemne. Myśl o zobaczeniu swojego ciała budziła we mnie lęk. Mimo to cały czas to skrót OOBE za mną chodził. Podświadomie poczułam, że muszę się tego nauczyć. Początkowo bardzo się bałam i nic mi nie wychodziło. Strach przezwyciężyła... Literatura. Kupiłam podręcznik do nauki OOBE, napisany przez Richarda Webstera. Książka rozjaśniła mi nieco w głowie i pozbawiła mnie obaw. Codziennie przed snem próbowałam wyjść z ciała, ale efekty były marne. Udało mi się po jakichś 2-3 tygodniach. Tego dnia czułam, że mi się uda. Przez cały dzień myślałam o OOBE. Weszłam na jakieś forum o OOBE (Może to było to forum... już nie pamiętam). Przeczytałam relacje pewnego chłopaka, który miał podobny problem do mnie. Pisał o tym, że obudził się rano i wtedy próbował wyjść... Pomyślałam, że może i mi się uda w ten sposób. Zawsze próbowałam wieczorem. Kilka godzin później puściłam sobie I-dosera i odpaliłam dosa OOBE. Słuchałam przez pół godziny,ale efektów nie było. Nie poddawałam się, gdyż czułam, że uda mi się w nocy. Potem zaczęłam pisać moje opowiadanie... Po I-doserze naprawdę przyszło do mnie natchnienie, które sprawiło, że każde napisane przeze mnie słowo było lekkie, niczym piórko. I udało się. Jednak moje pierwsze wyjście zaskoczyło mnie. Najdziwniejsze było to, że nie mogłam znaleźć mojego ciała. Ludzie mówili mi, że to było jakieś dziwne LD. Poza tym nic ciekawego się nie działo. Chodziłam po moim domu, który wyglądał tak, jak podczas każdego innego dnia. Głowę rozjaśniła mi książka Darka Sugiera, którą byłam olśniona. On również nie widział swojego ciała, a poza tym twierdził, że OOBE to to samo, co LD. Jego koncepcja bardzo mi się spodobała. Dziś jestem już po kilku projekcjach astralnych, choć ani razu nie widziałam mojego ciała. Moje wyjścia są niestety bardzo krótkie i często kończą się tylko na lataniu po moim pokoju, albo podwórku. Mogę wymienić nieliczne ciekawsze doświadczenia: - Spotkałam niewidzialnego MTJ, który unosił mnie pod sufitem, a potem chciał mnie gdzieś zabrać - Raz rozmawiałam z jakimiś ludźmi o baaaardzo ciekawych rzeczach, ale chamy mi pamięć skasowały... Chyba za mało dojrzałe podejście do sprawy, bo cały czas myślałam o tym, że będę sie chwalić na wszystkich forach ezoterycznych. - Spotkałam atrapy mojej rodziny i przez całe wyjście próbowałam im udowodnić, że jestem w astralu, a oni mi nie wierzyli. Dwa razy czułam, jak oddzielam się od ciała, ale nic nie widziałam. Raz nawet miałam takie dziwne wyjście, w którym poczułam, że się oddzielam chciałam zejść z łóźka, ale nic nie widziałam. Jakiś głos powiedział mi, żebym wróciła. Więc wróciłam... Co do kwestii OOBE i LD... To sama nie wiem. Zdarzyło mi się kilka LD i powiem, że jednak jest trochę inne od Projekcji astralnej. Ale różni się głównie tym, w jaki sposób się pojawia. Podczas OOBE zawsze budzę się na moim łóżku i mam myśli typu 'Udało się! To astral! Eee... A to przypadkiem nie jest świat fizyczny i po prostu nastał ranek? Nie... na pewno nie, bo ten słoń porcelanowy ma jakieś dziwne oczy, a poza tym powietrze jest gęstsze). Natomiast podczas LD uświadamiam sobie w pewnym momencie, że śpię. A co do literatury... To za R. Monroe oczywiście też sie wzięłam.. Ale czytałam tylko1 część na komórce, gdyż miałam problemy ze znalezieniem książki... Moje oczekiwania wobec kursu: Poprawienie jakości OOBE i sprawienie, aby częściej u mnie występowało. |
|