|
|
Dzisiaj postanowiłem spróbować metodą 4+1 (wreszcie znalazłem troche wolnego czasu :) ). Poszedłem spać o około 23 i obudziłem się za pomocą budzika o 4 rano. Budzik zadzwonił wziełem go do rąk i leżąc myśle czy iść spać czy próboać OOBE. Wkońcu się przełamałem i postanowiłem spróbować. Wstałem, wysedłem z pieskiem na spacer, pograłem chwile na kompie. 45 min wystarczyło, czyłem sie w miare przebudzony. Kłade sie do łoża w innej pozycji niż zwykle ( zawsze gdy ide spać kłade sie na brzuchu bądź tez na boku ), położyłem sie na plecach. Zazwyczaj słucham muzyki gdy śpię, postanowiłem ją wyłączyć. Wszystko gotowe. Cisza. Leże z zamknietymi oczami i zaczynam stukac palcem o łóżko. Mam dziwną "faze" w głowie. Czuje jakby ciało mi zalewano wodą, taki jakby paraliż, ale mogłem sie ruszyć. Potanowiłem zmienić technike na koncentracja - przyśnięcie ( do niej jakoś bardziej przyzwyczajony jestem. Zaczynam prosić swoich Niefizycznych Przyjaciół o Pomoc. Czuje tylko takie jakby mini drgawki w głowie i nagle jak by coś chamowało. Próbuje jeszcze raz, i to samo, jerszcze raz .... kurde co jest, czemu mi nie wychodzi ? lepsze postepy juz były gdy próbowałem o godzinach o której zazwyczaj kłade sie spać. I co? niepotrzebnie wstawałem o tej 4 rano ? mogłem sie wyspać. Takie miałem na początku wnioski. Lecz przypomniało mi się że nie odrazu widać postępy. Niektóre dni są gorsze niektóre lepsze, jedno jest pewne - nie powinienem się poddawać, trzeba walczyć dalej. Możliwe że to stres nie pozwolił mi pójść dalej. Moja dziewczyna - najbliższa dla mnie osoba jest w szpitalu, nie wiadomo co jej jest, słabo kontaktuje i wiekszosc ludzi nie rozpoznaje ( długo by o tym pisać), jednym słowem stan nieciekawy ) a dokładnie dzisiaj ma mieć wyniki badań. Cały wieczór płakałem, bo się najnormalniej na świecie bałem.
|
Moje Albumy
|