Wstałem dziś w nocy przed 5, po 4 godzinach snu. Rozbudzałem się przez 50 min aż moje powieki przestały być ciężkie, starałem się nie ruszać zbyt szybko, żeby nie obudzić żołądka. Położyłem się w odwrotnej pozycji przy ścianie (co zaowocowało uderzeniem się głową o ścianę nad ranem.. aaała :]), technika ta co ostatnio, przysypianie - koncentracja, pogłębianie transu. W końcu pojawiły się wibracje o niskiej amplitudzie, ale zapomniałem jak ją przyspieszyć, następnym razem będzie lepiej ;) Leżałem tak długo chyba z godzinę, ale się nie udało, w końcu zapadłem w sen i teraz pamiętam piąte przez dziesiąte.
Może następnym razem...