Warning: Illegal string offset 'member_id' in /home/oobe/webapps/oobe/park/modules/blog/lib/lib_blogfunctions.php on line 638
Forum OOBE -> Czyżby Się Udało?
Warden's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 23.06.2009 - 01:51
Z cyklu zapiski na karteczce.

Data: 22/23.06.2009 r.
Czas: ok. 23:05 - 00:30-40

Pamiętam jakby to był sen, tylko niektóre fragmenty. Zatem:

Działo się to po około godzinnym pobudzeniu emocjonalnym + zmęczyłem się trochę fizycznie. Postanowiłem się położyć i pospać trochę (zazwyczaj budzę się w takich przypadakch w graniach godziny 3:00 - 5:00). Przyjąłem pozycję na plecach, potem na brzuch, by wreszcie skończyć na prawym boku. Nie robiłem właściwie nic konkretnego- wpatrywałem się w przestrzeń pod oczami oczekująć na jakieś hipnagogi, które a nóż widelec mogły się pojawić. Podczas tego zebrało mi się na przenalizowanie, pomyślenie o strachu przed OOBE. No i się zaczęło. Zaczęło mi bić szybciej serce, skojarzyło mi się z czymś podobnym przy pierwszej próbie OOBE, kiedy to biło jak szalone, zdawało się miec chęci na obranie podobnego tempa teraz. Poczułem, że mnie "bierze", jakaś siła zaczęła mnie ciągnąć. Stwierdziłem coś w stylu "Dobra, niech będzie.". Kierowany wcześniej uzyskanymi poradami zacząłem myśleć tylko o wyjściu. Teraz pamiętam tylko, że czułem/zdawało mi się, że obróciło mnie w lewo, do poziomu i byłem oderwany od nóg w górę (albo dopiero zaczynałem się odrywać stopniowo), tylko została głowa, która potem w końcu też się oderwała (jak to przepisuję mam wrażenie, że miałem chwilowy widok na to zdarzenie, widziałem je z profilu, ale to tylko przypuszczenie). Poczułem jakiś brak możliwości manewrowania, opór. Stwierdziłem, że to słynne gumo-ciasto. Wyciągnąłem ręce do góry i jakby chcąc lecieć napierałem z całej siły. W końcu znalazłem się w swoim pokoju. Nie było nikogo, był tylko jeden z moich psów- Yorkshire Terrier, stał na podłodze i się na mnie patrzał (chyba), nie przywiązywałem do niego jakiejś większej uwagi, gdyż przed "zaśnieciem" też był u mnie. Zawołałem jakby myślowo "Opiekunie!". "Dźwięk" zdawał się rozchodzić po całym "obszarze". Znajdowałem się w pozycji pionowej nad moim łóżkiem (nie patrzałem pod siebie, po prostu wiedziałem to). Kierowany chęcią sprawdzenia czy to OOBE zapragnąłem przeniknąć ścianę, skierowałem w jej stronę rękę, jednak napotkałem opór, włożyłem w to więcej siły i moje palce wniknęły w nią. Zacząłem wydrapywać jakby pierwszą warstwę, z której się składała, była jak glina (nie czułem chyba konsystencji, ani jakiejkolwiek temperatury). Gdy dotarłem do następnej "warstwy"- twardszej i oporniejszej na moje starania, usłyszałem wołanie mamy. Chodziło o któregoś z moich 2 psów, raczej nie Yorka. Tata z nim był na spacerze i chyba zdarzyło się coś niedobrego psu. Miałem też chyba wizję ich dwóch, albo jakoś ich "wyczuwałem" //w momencie pisania tego na karce, jak i teraz, w notatniku słyszę dźwięk, jaki towarzyszy mi podczas głębokiego relaksu, w trakcie pisania ręcznego, krótko po przebudzeniu był jakby bardziej "rozwinięty", jakby zaliczył lvlup//. Wtedy poczułem chęć powrotu. Przez chwilę nie wiedziałem jak się do tego zabrać, ale koniec końców poczułem, że jestem spowrotem w ciele. Proces ten zachodził stopniowo, jakbym się przyłączał częściami. Miałem przyśpieszone tętno. Przebudziłem się, wstałem i spojrzałem na zegarek- była około 00:30-40. Starałem przypomnieć sobie jak najwięcej i stwierdziłem, że koniecznie muszę to zanotować.

Kilka uwag:

- przy wychodzeniu stwierdziłem, że jak to ma być OOBE to nie potrzebuję oddychać, przestałem to robić i jak mniemam wtedy "usłyszałem" jakiś świst czy coś takiego. Podczas zdarzenia nie pamiętam bym w ogóle oddychał.
- podczas całego procesu zdawał się nie zwracać uwagi na kolory, ani nie przejmowac się grawitacją
- zdaje mi się, że wykonałem kilka ruchów mających na celu zmianę położenia (lot)
- po przebudzeniu trochę bolało mnie prawe ramię (widać cały czas leżałem na nim + miałem odbitą fakturę narzuty). Być może to skłoniło mnie do powrotu lub swoisty strach przed interakcją z inną "istotą".
- przed wszystkim, jak sobie leżałem po moim pokoju i przedpokoju chodził York, pomyślałem, że chodzi jak strażnik. Może przez to, "tam" Yorkiem był mój Opiekun?
- za podkładkę do pisania służyły mi "Podróże poza ciałem" Roberta A. Monroe xD

Całe wydarzenie mnie nieco zaniepokoiło (totalna nowość i w ogóle). Czasowo przeszła mi ochota na dalszy sen.

Czas sporządzania notatek: ok. godz. 00:45 - 01:25-27

Za oknem trochę odległa burza, jak się kładłem to jej nie było, jak mniemam.

Jakby ktoś mi mógł udzielić odpowiedzi na pytanie w temacie byłbym bardzo wdzięczny :)

« Następny starszy · Warden's Notatnik · Następny nowszy »

Komentarze

post 23.06.2009 - 09:48
Komentarz #1


Znajomy Rodziny
****

Grupa: Podróżnicy
Postów: 29
Dołączył: 05.06.2009
Skąd: Białystok
Nr użytkownika: 7161



Hmm, pytasz czy się udało. W prawdzie nie mam doświadczenia w sprawie OOBE, ale dużo o tym czytałem i musze przyznać, że rzeczywiście wyszłeś z ciała, gratuluję! :)
Twoje spostrzeżenia z oddychaniem przypomniały mi dlaczego w pełni nie wyszłem, podczas mojego pierwszego OOBE (jak na razie jedynego). Otórz zauważyłem, że nie oddycham, po czym moje nie fizyczne płuca zaczeły pracować i zaczołem zatapiać się w ciało. Troche się zdziwiłem, że zapomniałem o tak ważnym szczególe :P
Pozdro.
Go to the top of the page

 
« Następny starszy · Warden's Notatnik · Następny nowszy »