|
|
Data: 14/15.12.2009 Czas: ~20:30- ~2:00 Wróciłem do domu po ponad 4 godzinach w centrum handlowym(brr!). Wykonałem kilka standardowych czynności i z braku perspektyw na jakiekolwiek logiczne myślenie położyłem się spać. Wstałem ok. 00:30, poszedłem z psami, wróciłem i wykąpałem się. Mając w planach dalsze działania w pewnym momencie stwierdziłem "Te, przecież to prawie 4+1!". Przyjmując balast potencjalnych niewykonanych zaplanowanych działań przeszedłem do "+1". Leżałem niespełna 30 minut na plecach bombardując się afirmacjami, po czym stwierdziłem, że już tak dalej nie mogę. Przewaliłem się na prawy bok. Leżąc wyobrażałem sobie, że pocieram biurko lub globus. Czułem jak coś tam gdzieś we mnie przeskakuje w dobrym kierunku, pojawiły się wibracje i uczucie zapadania. I nagle "pyk"- Warden traci świadomość. Drugie "pyk"- jestem z powrotem. Uznałbym to za rutynową utratę świadomości gdyby nie fakt, iż przed wskoczeniem do ciała miałem wizję/świadomość CZEGOŚ (obstawiałbym swój pokój). Cofka spowodowana potrzebą z korzystania z toalety. Próbowałem jeszcze się odbić potem, ale przy pierwszej próbie felernie uciskałem ramię, w związku z czym było bardzo obolałe i zdrętwiałe. Druga próba zakończona porażką. Warto zaznaczyć, iż: -> pierwszy raz przy 4+1 miałem tak rozbudzony umysł -> 2 albo 3 dzień korzystania z porad Noble -> w trakcie leżenie na plecach słuchałem hemi-sync "Between Worlds"
|