|
|
7.03.07 wstaje o 4, rozbudzam sie klade sie o 5(na podlodze). wlaczam muyke.(Ambient Lounge vol.3 i Ambient Meditations vol 1 :) ) wyobrazam sobie miniony dzien, dlugo to trwa i dochodze do wniosku ze byl strasznie meczacy.teraz leze.. i leze.. probuje wielu metod, wyobrazam sobie ze leze odwotnie niz naprawde, ze stoje przy oknie i sie w nie patrze, ze przez nie wychodze i siedze na parapecie, lece w gore, w dol, obracam sie w ciele,ze widze siebie z gory, spadam miedzy dwoma morami gdzie jest waska przestrzen a z morow wystaja barierki.. zachaczam o nie nogami okrecam sie i laduje na nastepnej.. prawie odplywam w sen... rozladowuje mi sie discman - beep, beep, beep naszczescie!! - odzyskuje swiadomosc. teraz juz tylko leze.. czuje cos na ksztalt wibracji, jakis prad przeplywa wzdloz ciala od nog do glowy, do gory i do dolu, czuje jakbym przesuwala sie w ciele - nieco do gory - zatrzymanie - i troche nizej niz jestem... Wreszcie zarywam czolem o parkiet i takjakbym lezala na nim i mogla juz wstac. mysle - wyszlam?? probuje podniesc sie ale czuje wysilek miesni mojej fizycznej reki. otwieram oczy gdyz czuje ze mam na wpol zamkniete na wpol otwarte, troche widze ale nie do konca..niestety laczy sie to z obudzeniem... w ktoryms momencie na chwile zasnelam (choc nie pamietam kiedy) śnilo mi sie ze bylam w szkole i szlam korytarzem, widze twarz kogos znajomego, chce upewnic sie czy nie jest "atrapa" i czy ma swiadomosc wiec wyrazam intencje zmiany jej twarzy, zmienia sie w moja ciocie a potem moja inna ciocie, pojawia sie druga taka sama po czym nakierunkowuje je na siebie, zaczynaja sie kłócic. Przechodzi jakas dziewczyna i mowi do mnie: "no niezle! dzięki...!" jakby jedna z cioc byla jej matką i miala pretensje ze przeze mnie sie kłócą. 11.03.07 wiec jak zwykle wstaje o 4 i klade sie o 5. wlaczam muzyke(Irresistible Force) rozluzniam sie i wsluchuje sie w muzyke. przez chwile uzywam metody koncentracja-przysniecie ale nie dlugo gdyz jak ostatnio zauwazylam metody oparte na wyobrazeniach dzialaja na mnie lepiej. Wyobrazam sobie rzeczy typu obracanie sie w ciele (moje ulubione!! :D), lezenie nogami na miejscu glowy itp.. zaczyna mi sie mieszac w glowie, muzyka w miedzyczasie sie konczy. wlacza sie budzik - jest 6 - wcale mi to nie przeszkadza, poprostu "wczuwam sie" w ten dzwiek. mimo iz muzyka sie juz skonczyla nadal ja slysze ale jest inna!!niesamowita!...trudno opisac.(i tak mam problem z werbalizacja mysli a co dopiero gdy przychodzi do opisania innych stanow swiadomosci:P) czuje jak prady intensywnie oplywaja moje cialo..wszedzie!!, rozkoszne;]. w pewnym momencie widze na scianie obraz - jakby pulpit komputera z rzutnika a na nim zapisana kartke papieru. tytuł - OOBE ale tekstu nie moge rozczytac bo sa za male litery. kartka przesuwa sie i wchodzi nastepna odczytuje cos w rodzaju "chyba teraz uda Ci się wyjsc, ale tak delikatnie" prubuje "wstać" z ciala ale wydaje mi sie ze wstaje cialem fiz. wiec przestaje.. slysze glosy z kuchni, myslalam ze juz wstali a wiec musi byc przed 9 - tak szybko?? wiec moze spalam? spodziewam sie ze zaraz przyjdzie mama zeby mnie wyciagnac z lozka:|. no i faktycznie, wydaje mi sie iz do pokoju wchodzi mama i pyta sie mnie jak sie pisze "Agniecha" przez "ch" czy przez "h" zdziwilo mnie to pytanie, zdenerwowalam sie ze wszystko mi zepsula i musze zaczynac od poczatku. odpowiadam ze przez "ch" -ale jak? przeliteruj -A.G.C.H.A - odpowiadam z oczywistoscia (a przeciez bylam pewna iz faktycznie tak jest) zauwazajac ze nie udalo mi sie wyjsc i bedac niezadowolona ze mama swoim pytaniem wyrywa mnie z transu, budze sie (ale jest to bledne przebudzenie) patrze na zagarek jest po 8 a na komodzie sa nabazgrane jakies rysunki fioletowym flamastrem, wygladaly.. jak by ktos uczyl sie rysowac...potem budze sie po raz drugi tym razem juz naprawde. jest 6.20 i oczywiscie w kuchni nikogo nie ma...
|