|
|
Dzisiejszej nocy przyłapałam się na czymś dziwacznym. Przy procesie zasypiania nagle jakbym się ocknęła i zaczęłam obserwować swoje poczynania - to jakbym obserwowała swoje drugie życie, które powadzę w nocy, a którego nie jestem świadoma. Zobaczyłam jak wokół swojego fizycznego ciała tworzę 4 postaci - coś w rodzaju moich sobowtórów-cyborgów. Postacie te, z tego co pamiętam, były koloru pomarańczowego. Najdziwniejsze jest to, że były one puste w środku, jakby plastikowe lalki, ale wszystkie miały swoja świadomość. To, co było charakterystyczne w tych postaciach to ich dość szerokie ramiona w stosunku do reszty człekokształtnego ciała. Dokładnie nie wiem, czy wyglądały tak, jak ja, bo były odwrócone do mnie plecami jednak czułam, że one są stworzone ze mnie i przeze mnie, więc są mną tyle, że na inny sposób. To doświadczenie, a raczej obserwacja bardzo mnie zdziwiła, jednak nie wybudziłam się, tylko dałam się ponieść snom. Kilka dni temu też przyłapałam się na obserwacji mojego "drugiego życia". Czasami robię sobie ćwiczenie, w którym to opleciona jestem złota kulą energii. kula ta stopniowo się powiększa, obejmuje najpierw pokój, potem mieszkanie, miasto, kraj aż w końcu całą kulę ziemską - wtedy to też stapiam się w miłosnym uścisku z całą Ziemią ;) Ostatnio podczas wykonywania tego ćwiczenia przysnęło mi się ;o Gdy się ocknęłam kontynuowałam ćwiczenie jednak już jako ta "druga rugwa". Tą ogromną kulę energii podzieliłam na miliony świetlistych promyczków, które wirowały wkoło. Promyczki były najgęściej uplasowane w środku kuli, a najrzadziej na jej brzegach - ślicznie to wyglądało w każdym razie. A CO BY BYŁO, JEŚLI BY TAK KULA ROZPRYSNĘŁA SIĘ NA CAŁĄ ZIEMIĘ I SWOIMI PROMYCZKAMI DOTARŁA DO LUDZI, A W MOMENCIE ZETKNIĘCIA Z PROMYCZKAMI WSZYSCY LUDZIE CHOĆBY NA JEDNĄ SEKUNDĘ ZYSKALI OŚWIECENIE ? - pomyślałam jako rugwa nocna i nawet nie wiem czy udało mi się zaobserwować rozprysk kuli, bo za chwilę jako rugwa dzienna wybudziłam się z wielkim znakiem zapytania w oczach. Według mnie pomysł jest genialny i szczerze mówiąc jako rugwa dzienna nigdy bym na coś podobnego nie wpadła. Na wszelki wypadek powtórzyłam całe ćwiczenie w wersji zmodyfikowanej przez rugwe nocną i dopiero potem zasnęłam. PRZEPOWIEDNIA O NIEBIESKIEJ ŁAZIENCE Jeden z moich dzisiejszych snów zasługuje na szczególną uwagę. Sen opowiada o żydowskiej rodzinie, żyjącej w czasach prześladowań przez nazistów. Rodzina ta żyła w niedużym miasteczku, w kraju, którego nie rozpoznaję, jednak nie była to Polska. Rodzina składała się z ojca (który w moim śnie przybrał postać aktora Christiana Bale'a) i matki, która była w zaawansowanej ciąży. Powiedzmy, że akcja rozpoczyna się w momencie, gdy do ojca przychodzi kolega i rozmawiają sobie spokojnie. Kolega ten zdaje sobie sprawę z pochodzenia ojca, jednak jest jego prawdziwym przyjacielem, nie mającym zamiaru wydać nazistom kompana. Ojciec rozmawia z kolegą o specyficznej przepowiedni, która ma się ziścić w dniu dzisiejszym. Przepowiednia ta mówi, że pewnego dnia człowiek, mający pomalowane całe mieszkanie i łazienkę na niebiesko zostanie stracony wraz z żoną i dwójką nowo narodzonych córek w jednej z czterech wież miasteczka. Ojciec ma świadomość, że przepowiednia dotyczy właśnie jego i że zdąży zapobiec tragedii jeśli wystarczająco wcześniej opuści miasto. Chce zatem namówić przyjaciela, żeby szybciej sobie poszedł, bo nie chce tracić cennego czasu. Wyjaśnia przyjacielowi, kogo tyczy się przepowiednia jednak przyjaciel nie chce wierzyć ojcu. W PRZEPOWIEDNI CHODZI O CZŁOWIEKA, KTÓRY MA POMALOWANE ŚCIANY NA NIEBIESKO W CAŁYM DOMU I W ŁAZIENCE. MÓGŁBYM CI UWIERZYĆ, BO FAKTYCZNIE W DOMU MASZ NIEBIESKIE ŚCIANY, JEDNAK ŚCIANY W ŁAZIENCE MAJĄ KOLOR ZŁOTY, WIĘC PRZEPOWIEDNIA NIE MOŻE TYCZYĆ SIĘ CIEBIE. - powiedział przyjaciel. Ojciec bezskutecznie próbował przekonać przyjaciela, tracąc przy tym cenny czas na ewentualną ucieczkę. W końcu , gdy czasu nie pozostało praktycznie wcale ojciec zdecydował się na wyjawienia przyjacielowi swojej łazienkowej tajemnicy. Zaprowadził go do łazienki, pod wciąż domurowywaną i w wiecznym remoncie ścianę. Ściana ta była nienaturalnie gruba i z czasem wciąż rosła, wyglądało to tak jakby w łazience stał mur, zajmujący około 1/4 jej powierzchni. Murowana ściana była dziwnie niestabilna i miękka. W tym szczególnym miejscu otwierają się wspomnienia ojca... Retrospekcja Działo się to w czasach gdy prześladowania Żydów dopiero się zaczynały - mogło to być nawet kilka lat przed rozmową ojca z przyjacielem. Ojciec był sam w domu, gdy po raz pierwszy odwiedzili go naziści, wiedzieli dobrze o jego pochodzeniu i mieli zamiar zabrać ojca i jego żonę. Ojciec miał plany, związane z rodziną i swoim życiem, wcale nie zamierzał kończyć wszystkiego już teraz. Nie zastanawiając się długo zamordował wszystkich nazistów, a zwłoki włożył do miski. Gdy wróciła żona, natychmiast dowiedziała się o całym zajściu i zrozumiała intencje męża; jedynym problemem, który pozostał to pozbycie się zwłok tak,żeby nie wydało się co zaszło w tym mieszkaniu. W tym czasie ojciec akurat kończył remontować łazienkę - pozostało mu tylko zamurowanie kawałka ściany i pomalowanie całości na niebiesko. Ojciec wpadł na doskonały pomysł; poćwiartował zwłoki na drobne kawałki i wmurował je w ścianę łazienki, a całość pomalował na niebiesko. Stąd wiadomo, że łazienka pierwotnie miała kolor zgodny ze straszliwa przepowiednią. Jednak naziści odwiedzali to mieszkanie jeszcze kilka razy, więc ściana stawała się coraz większa i była przemalowywana na coraz to nowe kolory. Powrót do teraźniejszości Teraz gdy naciśnie się na tą ścianę można zaobserwować wyciekającą spomiędzy cegieł krew, można też gdzieniegdzie zauważyć resztki niebieskiej farby. Po opowieści ojciec był już pewnie, że przepowiednia dotyczy właśnie jego rodziny - wcześniej łudził się, ze może jednak nie. Ojciec uświadomił sobie również, że od swojego losu nie ucieknie. Zobaczył w swojej wyobraźni, że uciekając przed nazistami ze swą ciężarną żoną trafiają do jednej z wież miasteczka. Zobaczył jak jego żona przedwcześnie rodzi w tej wieży dwie dziewczynki i jak po wszystkim przychodzą naziści. A gdy ojciec pogodził się ze swoim losem obudziłam się :)
|