|
|
Próbowałem dzisiaj wyjść. Trochę czasu mi to zajęło ale walczyłem z obolały ramieniem (reumatyzm) i odgłosami z klatki schodowej, oraz rozpychającym się na wyrku psem. Kilka podejść i w końcu tak jakby zasnąłem. Ocknąłem się leżąc na dywanie w nieznanym sobie pomieszczeniu, gdzieś w głowie tliła się świadomość że to sen, ale nie skupiałem się nad stanem w którym się znalazłem. Zamiast tego spróbowałem wstać i się rozejrzeć. Wstanie przyszło mi z trudem, ruchy miałem bardzo nieskoordynowane i dokuczał mi brak równowagi. Udało mi się jednak utrzymać w pionie. W pokoju było ciemno, ale przez okno docierała jakaś szczatkowa ilość światła, pozwalając mi na dostrzeżenie szczegółów. Doszedłem do wniosku że chyba jestem w mieszkaniu mojej ciotki, chociaż rozmiary i szczegóły umeblowania nie zgadzały się. Wpadło mi do głowy żeby unieść się w powietrze. Po chwili skupienia, nie bez wysiłku, udało mi się i postanowiłem udać się do sąsiedniego pomieszczenia. Utrzymanie kierunku i wysokości lotu sprawiło mi spore trudności, odbijałem się od ścian, ale w końcu dotarłem do drugiego pokoju, który w świecie fizycznym powinien być kuchnią. Odbiłem się od jakiejś półki w powietrzu i w tym momencie zacząłem normalnie śnić. Całość tego zdarzenia oceniam na kilkanaście sekund i kolejne kilkanaście zwykłego snu. Potem obudziłem się na dobre, ale miałem duże problemy z wstaniem z łóżka. Byłem mocno odrętwiały, zwłaszcza nogi odmiawiały mi kompletnie posłuszeństwa, mimo iż na łóżku zajmowałem w miarę wygodną pozycję.
|
| ||||||||||||||