Ostatnio zwracam większą uwagę na sny - dzięki OOBE. Dzisiejszej nocy śniło mi się jak byłem w mieszkaniu mojej kuzynki. Na podłodze leżało wiele zabawek, którymi bawiła się moja siostrzenica lub moja chrześniaczka - pamiętam, że była to mała blondyneczka. Spojrzałem na telewizor, leciał jakiś film o murzynce, która była niewolnicą w jakimś domu. Nagle weszła do mieszkania moja kuzynka, a ja wyszedłem. Następna scena rozgrywała się jakiś kilometr od mojego domu. Przebiegałem po pasach na czerwonym świetle koło biedronki, kiedy zauważyłem, że na parkingu stoi radiowóz. Przestraszyłem sie trochę, że dostanę mandat, więc zacząłem biec. Biegłem jakoś tak ślamazarnie, strasznie wolno, jakbym napotykał jakiś opór. Wtedy jakbym odzyskał na chwilę świadomość i pomyślałem, że w realu biegam szybciej niż w tym śnie. Spojrzałem na radiowóz i zauważyłem, że siedzi tylko jeden policjant, więc drugi jest w sklepie. Wszedłem do biedronki. Pochodziłem po sklepie przeglądając pułki. Przy kasie zauważyłem policjantów. Przestraszyłem się, że mnie rozpoznają, więc wyjąłem z plecaka białą podkoszulkę i ją założyłem. Wtedy się obudziłem, była 6 rano.
Po ponownym położeniu się spać miałem drugi sen. Wsiadłem na rower, aby dostać się do mojego kuzyna na drugi koniec miasta. Ruszyłem w jego stronę. Jechałem wąskimi przejściami, między samochodami, przez przeszkody itp. - ekstremalna jazda. Pamiętałem już tą drogę, bo przejeżdżałem już raz przez nią w innym śnie. Dojechałem do celu, ale tam nie mieszkał mój kuzyn tylko mój kolega z klasy. Chciałem pożyczyć od niego zeszyt od geodezji, ale on się jakoś wykręcał. Raz mówił, że go ma, a drugi raz, że pożyczył. Nagle na korytarzu pojawiła się połowa naszej klasy. Jedni przyszli z dworu, a drudzy wyszli z mieszkania kolegi. Zaczęliśmy rozmawiać, wtedy koleżanki pokazały mi jakąś lekturę, którą trzeba przeczytać na lekcje. Wtedy sen się skończył.