|
|
Otóż dzisiejszej nocy miałem Świadomy Sen? Przez całą noc się budziłem, a nad ranem nie mogłem nawet zasnąć, pełno myśli w mojej głowie ostro nie dało mi zasnąć. Włączyłem sobie na komórce muzykę i słuchając jej zacząłem przysypiać. Sen rozpoczął się tym, że byłem w małym pokoju, gdzie zauważyłem jak na łóżku leży jakaś dziewczyna. Na początku nie mogłem jej rozpoznać, ale po chwili wpatrywania się rozpoznałem swoją starszą siostrę (która niedawno się wyprowadziła). Zauważyłem jednak, że od pasa w dół nic nie ma, jedynie samo tułowie. Postanowiłem iść do dużego pokoju zapytać się młodszej siostry, czemu starsza siostra wróciła. Pomyślałem, że mogła mieć wypadek, a po za tym to gdzie jej nogi? I wtedy mnie oświeciło! Przecież człowiek prawdopodobnie by nie przeżył, bez połowy ciała, więc to sen. Spoliczkowałem się, ale nic nie bolało. To na pewno sen! Postanowiłem wznieść się w górę, ale nie mogłem. Zauważyłem, że młodsza siostra wstaje z łóżka, ale co tam, przecież to sen. Poprosiłem wtedy niefizycznego aby do mnie przyszedł. Za oknem zauważyłem idącego w moją stronę potwora-pluszaka, który miał z 10 m wysokości. Nagle zaczęło mnie spychać w głąb pokoju, tak jakby taki mocny wiatr. Czułem, że jeżeli czegoś nie zrobię to wszystko się zaraz skończy. Zrobiłem zatem mały unik i podszedłem do okna. Za oknem lato (aż się rozmarzyłem). Postanowiłem przeniknąć przez szybę, ale się nie udało, więc wyszedłem przez drzwi na balkon. Na dworze jakiś starzec grabił śmieci. Zapytałem się go, czy to on jest niefizycznym. Wtedy on odpowiedział, że mnie zawiezie. Zapytałem się zatem, jak wydostać się z balkonu. On odpowiedział, że nie da się wydostać, bo to jest więzienie. Zapytałem się go jeszcze o coś, ale nie słyszałem jego odpowiedzi, bo zagłuszyła mi ją muzyka z komórki, po czym wszystko się rozwiało.
|
|