|
|
Opisze wczorajsze swoje dokonania. Położyłem się ze słuchawkami i z Hemi-Syncem rozpocząłem relaksację, odliczanie i jedna z metod itd. "Oczywiście nie wiem kiedy zasnąłem. Obudziłem się 2 godziny później i miałem lekki paraliż senny. Postanowiłem to jakoś wykorzystać, ale nic się nie udało. Pół godziny później postanowiłem przekręcić się na drugi bok. Na tym boku było mi bardzo wygodnie. W myślach powtarzałem tylko słowa "Czy to jest sen?" i "OBE". Przysnąłem i trwałem w półśnie. Śniło mi się, że siedzę na krześle i mam wibracje, które mną kołyszą. Wziąłem jeszcze połknąłem tabletkę LD (nie wiem z skąd ten pomysł, bo nigdy nie brałem), ale po chwili pomyślałem, że nie chce mieć w sobie wpływu LD na OBE. Podniosłem ręce i zacząłem nimi machać jak ptak skrzydłami. W tym śnie pomyślałem, że ja przecież teraz leże na łóżku i śpię. Przed oczami widziałem już teraz tylko czerń. Jednak machałem dalej tymi rękami - tymi niefizycznymi. Poczułem jak się odrywam (dokładnie jak odrywa mi się głowa i klatka - ręce już miałem oderwane) i po chwili w uszach usłyszałem pisk, który stawał się coraz głośniejszy. Podnieciłem się, że zaraz będę miał kontrolowane wyjście, pomyślałem więc "Łukasz zachowaj spokój, bo wszystko zepsujesz" Opanowałem się, ale po jakiś dwóch sekundach wszystko ustało. Zastanawiałem sie czy jestem poza czy nie, jednak po otworzeniu oczu okazało się, że jednak nie wyszło.
Wczoraj w nocy jak zwykle położyłem się ze słuchawkami w uszach i z mp3 zapuściłem jednego z hemi-sync. Relaksowałem się itp. i nawet nie wiem kiedy zasnąłem. Miałem sen związany ze STAR WARSami. Następnie obudził mnie dziwny dźwięk (nie wiem czy były to hipnogogi czy na serio ktoś go wydawał), a brzmiał mniej więcej tak GRRRRR i powtórzył się on trzy razy. Sen znikł, ale ja miałem wciąż zamknięte oczy i wpatrywałem się w ciemność. Doszły do mnie dźwięki hemi-sync (chociaż po przebudzeniu nie zdawałem sobie sprawy dlaczego są one włączone) i poczułem wibracje na całym ciele (za każdym razem jest to niesamowite przeżycie). Niestety moja siostra kaszlnęła, co spowodowało utratę wibracji. Ja natomiast byłem wszystkim tak ucieszony, że po krótkim leżeniu zdałem sobie sprawę, że raczej wibracje już nie powrócą. To wszystko działo się tak szybko, że sam już nie wiem czy te wszystkie wydarzenia działy się jeden po drugim czy wszystkie naraz. Mam nadzieję, że dzisiejszej nocy też coś się przydarzy. :D
Dzisiaj w nocy miałem dwa ciekawe (jak dla mnie) przypadki. 1. Dzisiaj w nocy poczułem, że moja suczka o imieniu Majka, położyła mi się w nogach (nie często się to zdarza, tym bardziej, że drzwi do pokoju są zamknięte) i oprócz tego zaczęła mruczeć. Otworzyłem oczy by sprawdzić czy rzeczywiście się do mnie położyła, a tu nikogo nie ma. Doznałem dźwiękowych hipnogogów. 2. To była porażka. Obudziłem się rano, po tym jak światło dnia zajrzało do mych oczu, ale zaspany położyłem poduszkę na oczy i poszedłem dalej spać. Miałem sen, iż wraz z kuzynem poszedłem do naszej koleżanki na urodziny. Mieszkała w mojej klatce tam gdzie mieszka mój kolega i sąsiad zarazem. Weszliśmy do małego pokoju, gdzie siedziało parę dziewczyn, ale nie będę się rozpisywał. W pewnym momencie w tym pokoju zostałem tylko ja i mój kuzyn. Impreza zrobiła się nudna i zaczęliśmy lać się z pistoletów na wodę ( taki świąteczny akcent). Pomyślałem, ale ten sen jest nudny chce się obudzić, nawet pomyślałem jak się obudzę. Nie jakimś wołaniem w stylu "chce już wstać", ale pomyślałem, że zdejmę poduszkę z głowy przez co poranne światło mnie obudzi. No i wstałem. Szkoda, że jeszcze w mojej podświadomości nie zakotwiczyła myśl o LD, bo dzięki temu dziś znowu bym wyszedł.
Wczoraj jak co dzień rozpocząłem swoje próby wyjścia od relaksacji, a następnie zacząłem myśleć i prosić niefizycznych o pomoc. Po kilki minutach poczułem przyjemne bujanie - nie pierwszy raz ich doznałem, ale za każdym razem są super i bardzo przyjemne. Następnie po kolejnych kilku minutach zacząłem czuć jakby moje ciało astralne się odrywało tzn. jakby ręce i głowa astralna trochę się podniosła, ale nie oderwała się do końca. Po jakimś czasie zrezygnowałem z dalszych prób i poszedłem spać. Sny miałem dziwne, więc nie będę o nich pisać Napiszę natomiast o pewnym fakcie, który zaintrygował mnie dziś rano. Czytałem niedawno na forum o przewidywaniu przyszłości na kilka sekund przed jej zdarzeniem. Jeden z OBE podróżników opisywał, że naszła go myśl odsunięcia się od dzbanka z kompotem, bo za chwilę pęknie. Po czym jak zdążył się odsunąć, bach i dzbanek pęka. Ja dziś rano miałem podobnie. Miałem nastawiony budzik na 6:00 rano. Sen zaczął mi się kończyć i powoli powracałem do rzeczywistości, ale zanim otworzyłem oczy naszła mnie myśl, ze zaraz zadzwoni budzik. Nie zdążyła minąć sekunda jak budzik zaczął dzwonić. Niektórzy mogą pomyśleć, że to normalne, że jak nastawiałem budzik to będzie dzwonił i dlatego mogłem o tym pomyśleć. Jednak ta myśl naszła mnie tuż przed dzwonkiem budzika a ja nawet nie wiedziałem, która godzina. Mogłem w końcu obudzić się za 10 szósta lub koło piątej.
Czuję, że jestem coraz bliżej wyjścia. OBE idzie do mnie coraz większymi krokami. Ostatnio w snach mam takie motywy, że zaczynam sobie przypominać własne sny, albo ostatnio miałem we śnie wibracje. Zamknąłem w nim oczy i zacząłem się kołysać, aż w końcu moja chrześniaczka złapała mnie za palec u nogi (oczywiście w tym śnie) i zaczęła mnie za niego szarpać. Po chwili wibracje zniknęły. Dzisiaj za to miałem sen, że mówiłem ciągle do niefizycznych i zacząłem czuć ich objęcie, coraz mocniej i mocniej, aż w końcu zobaczyłem niefizycznego. Przybrał on formę trzyletniego dziecka z którym rozmawiałem. Myślę, że w przeciągu 2 tygodni powinno do czegoś dojść.
|
|