Siedze i pisze na kompie
-Paweł robiles cos z klawiatura?
-Nie, nic nie robilem.
Ja tez nie robilem mysle a przeciez mam zepsuta.
-Przeciez to sen- pomyslalem.
Zaczelem rozmawiac z Pawłem ze to sen. Pamietam jego oczy byly zywy i nie dowierzajace. Unioslem sie w powietrze zeby mu pokazac a pozniej wzielem jego i unieslismy sie razem. Nagle mi gdzies znikl. Podeszlem do balkonu zeby wyleciec na dwor ale klimat tam nie byl zabardzo zachecajacy wrocilem sie wiec do lustra (Czytalem wczoraj o przelewaniu swiadomosci w lustro w art. Zielarza). Zobaczylem swoje odbicie i zwatpilem czy to sen, chcialem sie wiec uniesc w powietrze i to mi sie napoczatku nie udalo zobaczylem w lustrze ze nie mam jednej reki, zachwile sie unioslem. Zaczelem „przelewac swiadomosc do lustra“ na dworze zauwazylem ze zrobil sie dzien i sie obudzilem.