szczęśliwa's Notatnik


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 29.04.2010 - 18:00
Dokonałam ostatnio niesamowitego odkrycia ;-) Mianowicie, siedzenie na czacie pół nocy i pozostawienie sobie trzech godzin na sen wcale nie sprawia, że jest on głębszy ;-) Przedwczoraj więc leżałam już grzecznie w łóżeczku o 21:20. Idąc za radą mojego Mistrza, który zdaje się nie wcale nie doceniać swoich osiągnięć, odliczyłam powoli od stu do zera starając się przy tym nie zasnąć, w czym miała mi pomóc obrana pozycja królewska, czyli na pleckach :-) Nieopatrznie jednak odwróciłam w pewnym momencie głowę na bok i wtedy chyba mój mózg uznał, że leże już na boku i pozwolił mi odpłynąć w ramionach Morfeusza.
Obudziłam się w środku nocy pamiętając kilka snów, ale brak kartki i czegoś do pisania obok łóżka sprawił, że żadnego nie zapamiętałam w przeciwieństwie do trzech, które nastąpiły później.

W jednym szłam polną drogą z moją mamą rozmawiając cały czas przez komórkę. Nie jestem w stanie sobie uświadomić, kto był po drugiej stronie słuchawki. Pamiętam też, że w pewnym momencie stanął nam na drodze wysoki drewniany płot wprawiając mnie w nie lada konsternację, bo zależało mi, aby go jakoś pokonać bez konieczności przerywania połączenia.

Kolejny sen rozgrywał się w moim mieszkaniu, gdzie razem z koleżankami z pracy (z powodu których zmieniam teraz dział) oglądałyśmy w TV mecz footballu amerykańskiego. Pamiętam też, że siedziałyśmy na krzesłach, jakie ma w domu moja babcia.

Ostatni sen był zdecydowanie najprzyjemniejszy. Miał miejsce przed blokiem, w którym mieszkałam przed przyjazdem do warszawy. Był piękny słoneczny dzień, pogoda czerwcowa, błękitne niebo. Siedziałam na trawniku, a przede mną stała moja najlepsza przyjaciółka robiąc mi zdjęcia. W zasadzie jedynym elementem, który mógłby mi dać do myślenia, że coś jest nie tak był fakt, że aparat fotograficzny wyglądał jak duża lornetka. Był to sen w atmosferze zabawy przepełniony śmiechem.

W ogóle sny odbywające się w dzień mam dopiero od kilku lat. Wszystkie te z dzieciństwa i większość późniejszych miały miejsce w nocy. Bardzo często chodziłam w nich po ciemnych uliczkach albo piwnicach. Do dnia dzisiejszego nie mogę zasypiać z rękami uniesionymi nad głowę, bo taka pozycja zawsze przynosi koszmary.

Wczoraj znowu przegrałam z czatem i na sen zostało mi jakieś 5 godzin, ale spałam jakoś płytko i strasznie często się budziłam. Zapamiętałam tylko jeden sen, w którym siedziałam na podłodze w łazience z moim psem, który był uśpiony około trzech lat temu. Był cały mokry, jakbym go dopiero wykąpała. Drzwi do łazienki były otwarte, a z pokoju słychać było rozmowę rodziców, podczas której mój ojciec stwierdził, że trzeba go oddać do schroniska, bo nie mamy czasu się nim zajmować. Pies zdawał się rozumieć te słowa, bo tulił się do mnie wiedząc, że go nie zostawię. Czułam wielki zawód i rozgoryczenie. Obudziłam się zmęczona.


 
« Następny starszy · szczęśliwa's Notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz