|
|
Cierpliwość to cecha, której najbardziej mi ostatnio brakuje. Nietrudno znaleźć relacje osób, które czekały miesiącami, latami... ale to łagodzi frustrację tylko na chwilę. Z nieskrywaną radością przyjęłam przeziębienie, które ostatnio mnie odwiedziło. Cztery dni zwolnienia lekarskiego i leżenia w łóżku w oczywisty sposób skojarzyły mi się z szansą na jakiekolwiek osiągnięcia. Jako że decyzyjność i umiejętność podjęcia konkretnych działań są bardzo silnie osadzone w mojej mózgowej zakładce "cechy człowieka sukcesu", nie wzięłam nawet pod uwagę opcji marnotrawienia tego czasu i zwykłego czekania na cud. Czytam więc wszystko na raz (Monroe, Castaneda, Bytof... pozycji oczekujących na swoją kolej sama już nie ogarniam), mantruję, przywołuję, rozpaczliwie błagam...cisza. Dlaczego nie posuwam się chociaż o milimetr, czy pół roku to nie wystarczający czas, żeby zrobić chociaż najmniejszy postęp? Wkurza mnie chodzenie do tej pieprzonej pracy, która zabiera mi więkoszość siły i czasu. W ogóle w tym gronie czuję się jak stara krowa i że zmarnowałam conajmniej 10 lat życia.
|
| ||||||||||||||