Shizmo


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

10 Stron V   1 2 3 > » 
entry 29.08.2012 - 08:56
4+1

Skucha:
Po dłuższym czasie "kocenia" się na łóżku znalazłem wygodną pozycję. Leżę i czekam... Napływają wibracje, czuję swoje niefizyczne ciałko. Wstaję, lecz jestem ociążały. Zupełnie tak jakbym ważył z 300kg. Ciężko mi się poruszać. Machnąłem kilka pompek z odbiciem "bez grawitacyjnym" :) Nie pomogło, dalej byłem ciężki. Zleciałem z balkonu i skupiłem się na ścianie mojego bloku. Lecz nie miałem siły by wyładować agresje... Cofnęło mnie do ciała.

Holowanie?:
Napływ wibracji, i hop - Wstaję z łóżka. Już nic mi nie ciąży, więc jest OK. Wychodzę na balkon i skupiam się na kolumnie balkonowej. Nie zdążam wyładować gniewu a tu już coś mnie "ciągnie". Ciągnie, z tym że nie czuję żadnego uścisku. Przenikam przez ściany mijając różne pokoje... Nie wszystkie są mi znane. Spoglądam za siebie i widzę jakby (niewidzialny) ktoś trzymał mnie pod pachą - Jednak nadal nie czuję żadnego uścisku, ani niczego... Lecę dalej przez pokoje...

Nie wiem czy później świadomość mi uciekła, czy się przebudziłem i próbując jeszcze raz opuścić ciało zasnąłem... Pozdro :)

entry 23.08.2012 - 08:51
Eh... Od dłuższego czasu nie zapisuje swoich doświadczeń, przez co mam coraz słabszą pamięć. Z wyjścia na wyjście pamiętam coraz to mniej szczegółów. No ale postaram się już troszkę więcej pisać to może się poprawi :)

Transformacja w kulę, dobre dostrojenie oraz uświadamianie (zmarłych?):
4+1. Wiercę się na łóżku nie mogę znaleźć wygodnej pozycji. "Męczę się" ze dwie godziny po czym zapadam w sen... Na szczęście wyczułem wibracje i świadomość wróciła. Czuje już swoje niefizyczne ręce, macham nimi - Nie jestem pewien czy mogę ruszyć innymi częściami ciała. Postanawiam gwałtownie wstać z wyrka, odkleiłem się bezproblemowo. Wykonuje TR dla pewności. Jedno oko mam "odklejone". Przechodzę przez drzwi balkonowe - Odzyskuję "pełny" wzrok. Wpadam na nietypowy pomysł, mianowicie chciałem zamienić się w kulę i jako kula eksplorować otoczenie :) Kładę się na podłodze i zginam nogi w kolanie przyciągając je do klatki piersiowej. Pomogłem sobie rękoma i "wcisnąłem" je do klatki. Teraz ręce - Staram się zrobić to co z nogami, lecz wyczułem spowrotem swoje nogi i wróciłem do formy człowieka. Nic dziwnego, skoro na codzień mam ciało człowieka to trudno by mi się było przyzwyczaić do jakiegoś innego :)
Chciałem się przefazować na jakiś dalszy obszar - tylko nie wiedziałem jak to zrobić. Skoczyłem z balkonu na główkę... I po zetknięciu się z ziemią pojawiłem się spowrotem na balkonie.
-Nic z tego - pomyślałem.
Jeszcze kilka skoków - wykonanych bezskutecznie.
Zeskakuje z balkonu z niską grawitacją i idę ulicą. W myślach proszę o pomoc w pogłębienie fazy. Po chwili czuję jak muska mnie delikatny wiatr i czuję promienie słoneczne ogrzewające me ciało.
Myślę - Dostrojenie jest jak najbardziej wporządku :)
Zauważam jakiegoś starszego mężczyznę koło sześćdziesiątki, idę za nim. Wchodzimy do piwnicy, gdzie czekał na niego znajomy. Przenosili segmenty składanej szefy, zaoferowałem im swą pomoc.
W trakcie rozmowy, zapytałem jak on (znajomy tego gościa) się tu znalazł:
-Chyba nie przyjechałeś samochodem? Teleportowałeś się tutaj?
Faceci zaczeli hihotać po czym spojrzeli na mnie jak na wariata :)
-Patrzcie w takim razie na to - Przełożę moją rękę przez ścianę.
Na początku nie udawało mi się to, lecz po chwili skupiłem się bardziej i ręka z lekkim oporem przeniknęła przez mur. Faceci mocno się zdziwili. Powiedziałem im, że nie znajdują się teraz w rzeczywistości fizycznej i żeby to sobie zapamiętali.
Wychodzę z piwnicy i staram się uświadomić kolegę z osiedla, który jeszcze żyje, hehe. Jednak wziąłem go za zmarłego - Czyli świadomość już mi gdzieś uciekła... Po chwili się budzę


Scena z dzieciństwa:
Znajduję się w pokoju, wykonuję TR - Świadomość napływa. Standardowo wyskakuję przez balkon i zmierzam w stronę boiska do kosza.
Zauważyłem... siebię z dzieciństwa, wraz z moim przyjacielem i jego bratem, którzy przez rok mieszkali "pode mną" po czym wyprowadzili się za granicę. Graliśmy w jakąś grę, którą sami wymyśleliśmy. Polegała na rzucaniu piłką kałczukową do kosza i łapaniu jej. Obserwowałem nas i wróciło do mnie kilka wspomnień z czasów kiedy tutaj mieszkał... Uśwoadomiłem sobie wtedy, że to był mój jedyny przyjaciel i po nim nie poznałem nikogo, kogo mógłbym nazwać prawdziwym przyjacielem...


Na pewno było tego więcej, ale nie mogę sobie nic przypomnieć. Pozdrawiam.

entry 21.09.2011 - 10:05
4+1

Wczorajsze ciuszki
Staram się zasnąć aż tutaj nagle przyszły wibracje. Bez problemu się odkleiłem i wykonałem TR (Tak, dla pewności :)). Rozglądam się po pokoju i dostrzegłem wymarzone ciuszki (z wczorajszego łobe) na łóżku. Dostrojenie było kiepskie, więc spojrzałem na swe ręce lecz pomogło to w małym stopniu. Chwyciłem ubrania i... faza się urywa.

Nauka latania
Siedzę na laptopie, coś porabiam. Spoglądam na obudowę laptopa, jest ona inna niż w ŚF.
-Zaraz, zaraz. To chyba sen - TR i już mam pewność.
Zostawiam laptopa i wychodzę z pokoju. Na przeciwko jest kuchnia, także często z niej wylatuję. Tak też było tym razem. Przebiłem się przez okno bez problemu, chciałem latać lecz grawitacja mnie lekko ściągała na dół. Zdałem sobie sprawę, że muszę się przyłożyć i po chwili lot się ustabilizował. Obróciłem się o 180stopni i chciałem latać "tyłem". Znów troszkę powalczyłem, pokombinowałem ale wkońcu się udało. Przyszła kolej na pionowy lot w górę. Stoję wyprostowany jak świeca, spoglądam na swoje nogi i to co pod nimi widnieje i lecę. Lecę i lecę, mijam chmury, lecę i przebijam się przez GRUBY mur. Widzę jego warstwy, a wkońcu przebijam się na drugą stronę. [...]. Zaczynam rozrywać tą strukturę, która przypominała mocno zbitą piankę do materaców. Pierwszą warstwę rozerwałem bez problemów, następne były coraz "silniejsze" i grubsze. Doszedłem do warstwy koloru fioletowego z którą dałem sobie spokój. [...]. Śnię bez udziału świadomości...


O tym drugim doświadczeniu przypomniałem sobie dopiero po obudzeniu się o dziewiątej rano. Za to pierwsze było od początku do końca z udziałem świadomości.

[...] - W tych momentach coś się mogło dziać, lecz nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć.

entry 20.09.2011 - 06:35
4+1

Drzwi za telewizorem:
Leżę, i leżę... Telewizor jest włączony, a ja nie ogarniam tylko leżę. Do pokoju wpada postać, która lekko klepie mnie w policzek i wyłącza telewizor.
No tak - znów zasnąłem z włączonym - pomyślałem. Leże dalej i dostrzegam "migające" drzwi za szafką z telewizorem. Coś jest nie tak. Wykonuję TR i już wiem co jest grane. Idę za postacią, która wyłączyła telewizor, i dochodzę do łazienki. Pukam, pytam czy można - brak odpowiedzi. Zaglądam, w środku pusto. Podziękowałem jej w myślach i udałem się do pokoju brata. Monitor był włączony, nie widziałem wyraźnego obrazu. Zatrzymałem się więc, spojrzałem na ręce i "nabrałem mocy" jak to radził Noble (dzięki). Przyłożyłem ręce do klatki piersiowej i poczułem przepływ "energii".
Ok - jest już lepiej. Na monitorze widniało menu jakiejś gry.
Hmmm - myślę - Jestem na samych gaciach, tak jak śpię. Wypadałoby się ubrać. Zamiast udać się do szafy po ubrania wpadłem na coś innego. Pierw zastanowiłem się co chcę nosić. Postawiłem na krótkie spodenki, czerwone w niebieską kratkę i na t-shirt niebieski w szerokie błękitne pasy. Wyłożyłem rękę do przodu, zamknąłem oczy i wyobraziłem sobie jak trzymam spodenki. Otworzyłem oczy - nie czułem tych spodenek w ręce ani ich nie widziałem. Mimo to "udawałem", że je zakładam i one pojawiły się na mnie ;)
Podobnie z koszulką, zacząłem ją widzieć przy przekładaniu przez głowę. Lecz koszulka była inna - mianowicie była to koszulka klubu FC Barcelona. Spojrzałem na spodenki, a te się dopasowały pod koszulkę...
No dobra, w końcu to była pierwsza próba - Następnym razem będzie lepiej. Pora się przejść. Wychodzę na klatkę schodową i ustawiam się tyłem do ściany "wylotowej" czyli tej, za którą jest otwarta przestrzeń (podwórze). Przeniknąłem przez nią plecami i zobaczyłem klatkę w klatce, coś jakby odbicie lustrzane - Pewnie przykładaliście kiedyś lustro do lustra? Daje to efekt nieskończonej ilości odbić lustrzanych. Tak też ja po kilkunastu takich przejściach tyłem przez ścianę widziałem taki obraz. Obróciłem się frontem, odchyliłem się lekko w bok w stronę okna i udało się opuścić klatkę. Udałem się w stronę dworca PKP i dostrzegłem z daleka kobietę wyglądającą na prostytutkę (ważącą 100kg...). Nie wiele myśląc, a w zasadzie NIE MYŚLĄC udałem się do niej i chwyciłem za jej piersi. Zaciągnąłem ją do damskiego kibla i... na szczęście śmierdziało i przerwałem akcję, choć nie było łatwo bo kobieta się napaliła. Tłumacząc, że idę kupić "gumkę" uciekłem. Znajduję się w korytarzu łączącym dworzec ze szkołą. Mijam wiele znajomych twarzy, głównie dziewczyn ze szkoły. Jestem w szkole. Idę schodami a za mną nauczyciel z grupką uczniów. Z nudów na ich oczach przenikam przez ścianę i ląduję na zewnątrz budynku (a ściana staje się niewidzialna). Patrzą się na mnie, lecz nie ze zdziwieniem tylko z... radością? (nie wiem jak to opisać). Rozmawiam z nauczycielem, który zaczął wypowiadać jakieś słowo brzmiące na łacinę. Powiedziałem, żeby powtórzył bo to dla mnie ważne (Chciałem wygooglować hehe). Kolejnym razem usłyszałem już postać z obowiązkowej lektury szkolnej pt."Opowieść wigilijna". Chodziło o Scrooge'a. Czując się jak przy odpowiedzi streściłem mu ją i powiedziałem jaki płynie z niej morał. Nie chcąc go zatrzymywać rzekłem:
-Dobra bocie, czy kim ty tam jesteś :) Nie chcę ci zawracać dłużej głowy, zajmij się tym czym się masz zająć.
Zacząłem zwiedzać dalej. Unikałem "ciemnych" klas, ponieważ zauważyłem, że jak wlatuję gdzieś gdzie nie ma dostępu światła to mnie cofa. W końcu do jednej zajrzałem. Przez okno (Na zewnątrz, na podwórzu) dostrzegam WIELKIE monitory CRT (kineskopowe) na oko 60 calowe oraz inne przedmioty o powiększonych rozmiarach. Wszystko wyglądało jak wielkie, abstrakcyjne biuro. W "dolince" dostrzegłem młodą kobietę, która rozmawiała przez telefon, pisząc coś na kartce i wstukując coś w klawiaturę. Była ubrana w żółty sweterek, ale piersi były poza nim. Podleciałem więc i usiadłem na przeciwko biurka. Piersi okazały się być lekkimi "zwisami", a ja patrząc na nie... budzę się w ŚF...


Tak więc muszę panować nad popędem seksualnym, bo on "psuje" moje doświadczenia. Tak bardzo pragnę stosunku, że nie myślę o niczym innym. Czasem trzeba przystopować i się zastanowić :)

Otoczenie było zupełnie inne niż w ŚF, ale do tego już przywykłem. Pozdro.

entry 30.08.2011 - 08:12
Dzisiejszej nocy rodzice wraz z bratem udali się w podróż na drugi koniec Polski. Przed wyjazdem kazałem im się obudzić co wykorzystałem na zrobienie sobie kawki. Odpaliłem PC'ta, obejrzałem nowy filmik Nobla i udałem się do łóżka. Gdy już tak leżałem denerwowały mnie dwie rzeczy: "Zasysająca" się roleta w kuchni, która robiła dużo hałasu oraz migająca dioda od głośników. Jako, że straszny ze mnie leń postanowiłem leżeć dalej i postarać się zasnąć. Wychwyciłem nawet moment gdy łapały mnie shizy i haluny, w myślach pojawiały się jakieś dziwne zdania "wymówione" nie wiadomo pod jakim impulsem. Dostrzegłem to i pomyślałem, że może część świadomości do mnie powróci gdy już zasnę. Tak też się stało:

Lot i gra wstępna:
Wyszedłem, czuję to wyraźnie. Nic nie widzę, plątam się w ciemności. Chwilę później jedno oko (powieka) mi się "odkleiło" i już widziałem otoczenie. Znajduję się u siebie w mieszkaniu. Wylatuję przez okno w kuchni i powoli spadam na ziemię. Odbijam się wysoko i skaczę tak, jakby grawitacja zmniejszyła się kilkakrotnie.
-Oj nie, teraz chcę lecieć!.
Chwilę musiałem się skupić na tym celu i jakoś to poszło. Jestem na wysokości dachu bloku i dostrzegam kabinę z kiblem w panoramicznej szybie o kącie widzenia 180stopni. Dziwna sprawa, kto tak stawia kibel by wszyscy sąsiedzi go widzieli? Sekundę później siada na srocz mój koleżka z bloku. Wlatuję tam i schodzę na dół (mieszkanie to było kilkupiętrowe...). Dostrzegam siostrę srającego kolegi. Przebudziłem ją i zaoferowałem stosunek. Zgodziła się długo nie zastanawiając. Pocałowałem ją tylko raz gdyż nie miała za przyjemnego oddechu. Zaczęliśmy się rozbierać. Gdy już byliśmy wpół nadzy złapałem cofkę...


Tej nocy miałem kilka wyjść, jednak to opisane wyżej pamiętam najbardziej. Zamieszczę jeszcze fragment następnego, który troszkę mnie zaskoczył:

Mamusia wróciła:
Leżę i słyszę jak ktoś otwiera drzwi wejściowe. Do pokoju wchodzi mój brat oznajmiając, że już z matką wrócili - Jechali tylko zawieźć ojca. Nie dowierzam, wykonuję więc Test Rzeczywistości. No to już wszystko jasne. Brat wywala moją pościel z swojego pokoju (W którym dziś spałem). Uśmiechnięty przyzwalam na wszystko co robią te atrapy...

Obudziłem się koło 8:00 rano i leżałem w ciszy. Po kilku minutach doszła do mnie informacja: "Na 100% miałem dziś OOBE". Leżę i leżę i znów po kilku minutach przypomniały mi się zdarzenia opisane wyżej.

Jednak co mnie najbardziej zdziwiło. Pamiętacie diodę z włączonych głośników? Włączając komputer dziś rano (Przed chwilą) dostrzegłem, że głośniki są wyłączone FIZYCZNYM przyciskiem. Wykonałem nawet Test Rzeczywistości, który potwierdził, że to świat fizyczny. Kilka razy (wierząc mojej rodzinie) zdarzyło mi się lunatykować. Czy i tym razem nieświadomie wstałem by wyłączyć głośniki? Nie mam pojęcia. A może zrobił to mój dziadek, z którym teraz mieszkam? Na 99% nie, człowiek ten nie ma siły by w nocy wstać do ubikacji, co dopiero zajrzeć do pokoju obok i jeszcze wyłączyć głośniki. Nie wiem, naprawdę nie wiem kto jest sprawcą tego incydentu.

10 Stron V   1 2 3 > »   
Mój obraz