|
|
Eh... Od dłuższego czasu nie zapisuje swoich doświadczeń, przez co mam coraz słabszą pamięć. Z wyjścia na wyjście pamiętam coraz to mniej szczegółów. No ale postaram się już troszkę więcej pisać to może się poprawi :) Transformacja w kulę, dobre dostrojenie oraz uświadamianie (zmarłych?): 4+1. Wiercę się na łóżku nie mogę znaleźć wygodnej pozycji. "Męczę się" ze dwie godziny po czym zapadam w sen... Na szczęście wyczułem wibracje i świadomość wróciła. Czuje już swoje niefizyczne ręce, macham nimi - Nie jestem pewien czy mogę ruszyć innymi częściami ciała. Postanawiam gwałtownie wstać z wyrka, odkleiłem się bezproblemowo. Wykonuje TR dla pewności. Jedno oko mam "odklejone". Przechodzę przez drzwi balkonowe - Odzyskuję "pełny" wzrok. Wpadam na nietypowy pomysł, mianowicie chciałem zamienić się w kulę i jako kula eksplorować otoczenie :) Kładę się na podłodze i zginam nogi w kolanie przyciągając je do klatki piersiowej. Pomogłem sobie rękoma i "wcisnąłem" je do klatki. Teraz ręce - Staram się zrobić to co z nogami, lecz wyczułem spowrotem swoje nogi i wróciłem do formy człowieka. Nic dziwnego, skoro na codzień mam ciało człowieka to trudno by mi się było przyzwyczaić do jakiegoś innego :) Chciałem się przefazować na jakiś dalszy obszar - tylko nie wiedziałem jak to zrobić. Skoczyłem z balkonu na główkę... I po zetknięciu się z ziemią pojawiłem się spowrotem na balkonie. -Nic z tego - pomyślałem. Jeszcze kilka skoków - wykonanych bezskutecznie. Zeskakuje z balkonu z niską grawitacją i idę ulicą. W myślach proszę o pomoc w pogłębienie fazy. Po chwili czuję jak muska mnie delikatny wiatr i czuję promienie słoneczne ogrzewające me ciało. Myślę - Dostrojenie jest jak najbardziej wporządku :) Zauważam jakiegoś starszego mężczyznę koło sześćdziesiątki, idę za nim. Wchodzimy do piwnicy, gdzie czekał na niego znajomy. Przenosili segmenty składanej szefy, zaoferowałem im swą pomoc. W trakcie rozmowy, zapytałem jak on (znajomy tego gościa) się tu znalazł: -Chyba nie przyjechałeś samochodem? Teleportowałeś się tutaj? Faceci zaczeli hihotać po czym spojrzeli na mnie jak na wariata :) -Patrzcie w takim razie na to - Przełożę moją rękę przez ścianę. Na początku nie udawało mi się to, lecz po chwili skupiłem się bardziej i ręka z lekkim oporem przeniknęła przez mur. Faceci mocno się zdziwili. Powiedziałem im, że nie znajdują się teraz w rzeczywistości fizycznej i żeby to sobie zapamiętali. Wychodzę z piwnicy i staram się uświadomić kolegę z osiedla, który jeszcze żyje, hehe. Jednak wziąłem go za zmarłego - Czyli świadomość już mi gdzieś uciekła... Po chwili się budzę Scena z dzieciństwa: Znajduję się w pokoju, wykonuję TR - Świadomość napływa. Standardowo wyskakuję przez balkon i zmierzam w stronę boiska do kosza. Zauważyłem... siebię z dzieciństwa, wraz z moim przyjacielem i jego bratem, którzy przez rok mieszkali "pode mną" po czym wyprowadzili się za granicę. Graliśmy w jakąś grę, którą sami wymyśleliśmy. Polegała na rzucaniu piłką kałczukową do kosza i łapaniu jej. Obserwowałem nas i wróciło do mnie kilka wspomnień z czasów kiedy tutaj mieszkał... Uśwoadomiłem sobie wtedy, że to był mój jedyny przyjaciel i po nim nie poznałem nikogo, kogo mógłbym nazwać prawdziwym przyjacielem... Na pewno było tego więcej, ale nie mogę sobie nic przypomnieć. Pozdrawiam.
|
|