|
|
4+1 Skucha: Po dłuższym czasie "kocenia" się na łóżku znalazłem wygodną pozycję. Leżę i czekam... Napływają wibracje, czuję swoje niefizyczne ciałko. Wstaję, lecz jestem ociążały. Zupełnie tak jakbym ważył z 300kg. Ciężko mi się poruszać. Machnąłem kilka pompek z odbiciem "bez grawitacyjnym" :) Nie pomogło, dalej byłem ciężki. Zleciałem z balkonu i skupiłem się na ścianie mojego bloku. Lecz nie miałem siły by wyładować agresje... Cofnęło mnie do ciała. Holowanie?: Napływ wibracji, i hop - Wstaję z łóżka. Już nic mi nie ciąży, więc jest OK. Wychodzę na balkon i skupiam się na kolumnie balkonowej. Nie zdążam wyładować gniewu a tu już coś mnie "ciągnie". Ciągnie, z tym że nie czuję żadnego uścisku. Przenikam przez ściany mijając różne pokoje... Nie wszystkie są mi znane. Spoglądam za siebie i widzę jakby (niewidzialny) ktoś trzymał mnie pod pachą - Jednak nadal nie czuję żadnego uścisku, ani niczego... Lecę dalej przez pokoje... Nie wiem czy później świadomość mi uciekła, czy się przebudziłem i próbując jeszcze raz opuścić ciało zasnąłem... Pozdro :)
|
| ||||||||||||||