|
|
Kolejne przebudzenie w środku nocy. Kilka prób wyjścia - bezskutecznych. Po około 4-rtej próbie postanowiłem się poddać. Otwieram oczy (nieświadom wyjścia), a przed moim łóżkiem stoi jakaś postać - Automatycznie zrywam się z łóżka i rzucam się na delikwenta. Przybrał on postać mojego brata. Okładamy się pięściami, popychamy się - Przycisnął mnie do ściany. Znając już możliwości ciała astralnego, przeniknąłem przez ścianę patrząc napastnikowi w twarz. Zdziwił się ogromnie i powiedział coś w stylu "Ale jak to?". Szybciorem odbiłem się od podłoża i wylatuje przez sufit do sąsiadów wyżej, następnie na dach... PATRZĘ, a bloki na mojej ulicy (dwa bloki) są zamknięte w betonowym sześcianie. Zaskoczył mnie ten widok, ale później zignorowałem to. Skakałem sobie po dachach, następnie wróciłem do mojego pokoju by zostawić jakiś ślad po wyjściu. Wziąłem metalową łyżkę i na rącze od szuflady biurkowej zacząłem coś skrobać. Zaczęło się robić nudno... Chciałem jakoś opuścić tą zamkniętą przestrzeń. Przez ten wielki sześcian nie mogłem przejść. Postanowiłem spróbować pod ziemią. Zacząłem przenikać przez podłoża od mojej łazienki na drugim piętrze. Zejścia na dół - pierwsze piętro - udało się bez problemowo. Łazienka sąsiadów wyglądała identycznie jak moja. Kolejne zejście - parter - sukces. Łazienka... również wyglądała TAK SAMO. Próba zejścia niżej (do piwnic) nie powiodła się. Pogodzony z porażką budzę się... Opowiadam całe to zdarzenie wirtualnemu przyjacielowi, który mi to wyjaśnił. Obszar Przycielesny ma ograniczony rozmiar. Wytłumaczył mi, że by opuścić ten wielki sześcian powinienem: Kręcić się wokół własnej osi - co spowoduje teleport, bądź: Skupić całą agresję na jednym punkcie ściany sześcianu, uderzać pięściami w ten punkt i wyobrażać sobie jak się przez nią przebijam. Jeżeli znacie jakieś inne skuteczne sposoby zostawcie je w komentarzu :] A co do tych śladów - to nie zostały one uwiecznione w FŚ. Rączki moich szuflad wyglądają zupełnie inaczej niż te, które spostrzegałem w OP.
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||