Otóż wczoraj zacząłem słuchać tych dziwnych dźwięków. Mniejsza z tym, przejdę do konkretów:
Dzisiejszej nocy... a raczej ranka, bo była już 6-sta nad ranem, się przebudziłem. Włączyłem sobie w telefonie (na słuchawkach ofc.) dosa "YaBa", którego słuchałem również wczoraj. Wczoraj właśnie czułem się przy nim zrelaksowany, tak jakbym spał nie śniąc o niczym. Jednakże dziś słuchanie go przez 0.5 godziny było dla mnie... Jak wieczność. Nie potrafiłem się tym razem zrelaksować, co chwilę się wierciłem, otwierałem oczy itp. Jakoś to przeżyłem ;)
Odłożyłem telefon i postanowiłem sobie jeszcze trochę pospać. Leżę, i leżę... Po tym dosie nie mogę stracić świadomości... No i nagle widzę swój pokój, i na moim łóżku grających w karty: najstarszego brata i dziadka. Po jakimś czasie dziadek przybrał postać Bercika z serialu "Święta Wojna", który się mnie pyta jak serialowy Gerard: "Masz pięcioka na piwo?". Niestety nie miałem, to się mnie pyta czy mu chociaż coś dorzucę. Miał przy sobie jakieś 50groszy w żółtych monetach. Sprawdzam kieszenie, i znalazłem dwa złote. Kładę na łóżko i mówię: "Masz", po czym on zaczyna się bronić, by nie wyglądał na jakiegoś menala, mówi: "Nie, no ja tylko żartowałem, nie trzeba". No to mu odpowiadam: "Masz i kup sobie tego bronxa". Po czym czuję wibrację, i swe astralne ciało. Zaczynam się unosić do góry i kręcić jak ściana boczna stożka, gdzie nogi były jego wierzchołkiem. Udało się, staję w swym pokoju... Niesamowicie mi się kręci w głowie, jeszcze nigdy mi się tak nie przewracało pod sufitem, nawet pod wpływem alkoholu :) Otwieram drzwi, chciałem wyjść lecz sobie przypomniałem mój cel, który sobie ustaliłem wcześniej: Obserwować otoczenie i zapamiętać każdy jego szczegół. Więc zamykam drzwi i rozglądam się po swym pokoju. Wszystko wygląda normalnie. Dochodzę do biurka a nad nim, na ścianie pełno napisów napisanych długopisem i wyrytych jakby igłą (zdrapanie farby). Staram się coś odczytać, jednakże nadal mi się niesaaamooowiiicciiiee kręci w głowie! Nie wiem czy w astralu litery są widoczne normalnie, więc by się upewnić zajrzałem do zeszytu z angielskiego, który zresztą jak w astralu jak i w realu mam na biurku. Odczytałem w jednym zdaniu słowo "WHAT", okej czyli nie przestawia mi literek. Znów spoglądam na ścianę i udało mi się odczytać jedno zdanie, złotą myśl. Zaraz po jej przeczytaniu podchodzi brat i mówi "Co robisz?"... Fuck, zapomniałem co przeczytałem przez niego. Drugi raz tego nie przeczytam... Brat co chwile coś do mnie gadał, więc zabrałem te napisy ze ściany tak, jakby to była przyklejona kartka. Zwinąłem ją i... i się obudziłem :)
Jeszcze tylko dodam, że było to moje pierwsze wyjście od czasu rejestracji na tym forum. Może wiecie jak zapanować nad tą karuzelą w mej głowie?