Tytuł wpisu odnosi się do jego treści...
Pierwszy raz próbowałem wyjść w środku dnia (10 minut temu). W domu wydawało się być spokojnie, jeden z braci oglądał TV, a drugi grał w coś na kompie.
Szybko się zrelaksowałem, lecz w trakcie odliczania brat zaczął mnie wołać. Zignorowałem to i odliczałem w myślach dalej. Jednak brat wołał mnie bezustannie. W trakcie wołania odczułem silne wibracje, ignorując świadomie jego wołanie. Gdy wibracje doszły do najwyższej znanej mi częstotliwości tak, ze zaraz miałem wyjść, brat wszedł do mojego pokoju i musiałem wstać... kur... No cóż... Po jego odejściu próbowałem się ponownie zrelaksować... bezskutecznie - Przeszkodził mi ojciec, który właśnie wrócił do mieszkania... kurwa... Gdyby nie brat, powrót ojca do mieszkania obserwowałbym niefizycznymi oczyma...
Dobra... zdarza się ;) Mimo tych przekleństw użytych w treści wpisu jestem nastawiony pozytywnie, w końcu jeszcze natrafi się wiele okazji. Pozdro, wysokich lotów :)