Wychodzę z ciała. Przy wyjściu dzieje się coś dziwnego, mianowicie moje niefizyczne ciało obraca się o 180stopni względem fizycznego (głowa/nogi - nogi/głowa). Stoję w pokoju zadowolony, że mi się udało powtarzając sobie w myślach - Tak to OOBE. Wychodzę z pokoju, spaceruje po mieszkaniu. Mało co a bym potknął się o swojego kota - Ciemno było jak cholera. Zapalam światło, lecz ono nie rozświetla pokoju, tylko tak jakby oświetla część moich soczewek. Dziwne uczucie... jednocześnie widzisz jasność, ale pokój dalej pogrążony jest w ciemności. Wyłączam światło i wchodzę do pokoju brata. Ten śpi ofc. Wyglądam przez okno, i postanawiam wylecieć przez nie. Nie mogę... Próbuje jeszcze raz, tym razem bardzo powoli - bezskutecznie. Wychodzę z mieszkania tak, jak ciałem fizycznym - klatką schodową. Widzę na podwórku koleżankę z klasy z małym chłopcem. Zauważając mnie rzuca we mnie piłką do kosza. Chciała mi najwidoczniej zrobić krzywdę, bo piłka rozpędzona była na oko do 150km/h - Ledwo co zrobiłem unik. Leci kolejna piłka w moją stronę... Zaczynam uciekać! Wbiegam do innej klatki w bloku, lecz ona zauważyła to. Wezwała swojego chłopaka/kolegę (nie wiem skąd on się wziął) i ganiał mnie na samą górę klatki. Poddałem się. Kazał mi się odczepić od niej. Jakieś groźby w moim kierunku leciały. Nie zrozumiałem go - co ja jej właściwie zrobiłem? Koleżanka weszła na klatkę, i się "pogodziliśmy". W tej klatce, do której wbiegłem mieszka mój kumpel. Jego matka słysząc hałasy otworzyła drzwi i zapraszała nas do siebie. Skorzystaliśmy z zaproszenia. Mój kumpel niestety spał :D Widząc, że jest stypa postanowiłem wyjść. Przy drzwiach jego matka pytała się mnie czy przypadkiem moja nie ma jej pożyczyć trochę tytoniu do skręcania. Odparłem, że zapytam się jej.
Później chyba odpłynąłem w zwykły stan snu - a wszystko przypomniałem sobie jakieś 10 minut po przebudzeniu.