Dzisiejszej nocy rodzice wraz z bratem udali się w podróż na drugi koniec Polski. Przed wyjazdem kazałem im się obudzić co wykorzystałem na zrobienie sobie kawki. Odpaliłem PC'ta, obejrzałem nowy filmik Nobla i udałem się do łóżka. Gdy już tak leżałem denerwowały mnie dwie rzeczy: "Zasysająca" się roleta w kuchni, która robiła dużo hałasu oraz migająca dioda od głośników. Jako, że straszny ze mnie leń postanowiłem leżeć dalej i postarać się zasnąć. Wychwyciłem nawet moment gdy łapały mnie shizy i haluny, w myślach pojawiały się jakieś dziwne zdania "wymówione" nie wiadomo pod jakim impulsem. Dostrzegłem to i pomyślałem, że może część świadomości do mnie powróci gdy już zasnę. Tak też się stało:
Lot i gra wstępna:
Wyszedłem, czuję to wyraźnie. Nic nie widzę, plątam się w ciemności. Chwilę później jedno oko (powieka) mi się "odkleiło" i już widziałem otoczenie. Znajduję się u siebie w mieszkaniu. Wylatuję przez okno w kuchni i powoli spadam na ziemię. Odbijam się wysoko i skaczę tak, jakby grawitacja zmniejszyła się kilkakrotnie.
-Oj nie, teraz chcę lecieć!.
Chwilę musiałem się skupić na tym celu i jakoś to poszło. Jestem na wysokości dachu bloku i dostrzegam kabinę z kiblem w panoramicznej szybie o kącie widzenia 180stopni. Dziwna sprawa, kto tak stawia kibel by wszyscy sąsiedzi go widzieli? Sekundę później siada na srocz mój koleżka z bloku. Wlatuję tam i schodzę na dół (mieszkanie to było kilkupiętrowe...). Dostrzegam siostrę srającego kolegi. Przebudziłem ją i zaoferowałem stosunek. Zgodziła się długo nie zastanawiając. Pocałowałem ją tylko raz gdyż nie miała za przyjemnego oddechu. Zaczęliśmy się rozbierać. Gdy już byliśmy wpół nadzy złapałem cofkę...
Tej nocy miałem kilka wyjść, jednak to opisane wyżej pamiętam najbardziej. Zamieszczę jeszcze fragment następnego, który troszkę mnie zaskoczył:
Mamusia wróciła:
Leżę i słyszę jak ktoś otwiera drzwi wejściowe. Do pokoju wchodzi mój brat oznajmiając, że już z matką wrócili - Jechali tylko zawieźć ojca. Nie dowierzam, wykonuję więc Test Rzeczywistości. No to już wszystko jasne. Brat wywala moją pościel z swojego pokoju (W którym dziś spałem). Uśmiechnięty przyzwalam na wszystko co robią te atrapy...
Obudziłem się koło 8:00 rano i leżałem w ciszy. Po kilku minutach doszła do mnie informacja: "Na 100% miałem dziś OOBE". Leżę i leżę i znów po kilku minutach przypomniały mi się zdarzenia opisane wyżej.
Jednak co mnie najbardziej zdziwiło. Pamiętacie diodę z włączonych głośników? Włączając komputer dziś rano (Przed chwilą) dostrzegłem, że głośniki są wyłączone FIZYCZNYM przyciskiem. Wykonałem nawet Test Rzeczywistości, który potwierdził, że to świat fizyczny. Kilka razy (wierząc mojej rodzinie) zdarzyło mi się lunatykować. Czy i tym razem nieświadomie wstałem by wyłączyć głośniki? Nie mam pojęcia. A może zrobił to mój dziadek, z którym teraz mieszkam? Na 99% nie, człowiek ten nie ma siły by w nocy wstać do ubikacji, co dopiero zajrzeć do pokoju obok i jeszcze wyłączyć głośniki. Nie wiem, naprawdę nie wiem kto jest sprawcą tego incydentu.