|
|
4+1 Wczorajsze ciuszki Staram się zasnąć aż tutaj nagle przyszły wibracje. Bez problemu się odkleiłem i wykonałem TR (Tak, dla pewności :)). Rozglądam się po pokoju i dostrzegłem wymarzone ciuszki (z wczorajszego łobe) na łóżku. Dostrojenie było kiepskie, więc spojrzałem na swe ręce lecz pomogło to w małym stopniu. Chwyciłem ubrania i... faza się urywa. Nauka latania Siedzę na laptopie, coś porabiam. Spoglądam na obudowę laptopa, jest ona inna niż w ŚF. -Zaraz, zaraz. To chyba sen - TR i już mam pewność. Zostawiam laptopa i wychodzę z pokoju. Na przeciwko jest kuchnia, także często z niej wylatuję. Tak też było tym razem. Przebiłem się przez okno bez problemu, chciałem latać lecz grawitacja mnie lekko ściągała na dół. Zdałem sobie sprawę, że muszę się przyłożyć i po chwili lot się ustabilizował. Obróciłem się o 180stopni i chciałem latać "tyłem". Znów troszkę powalczyłem, pokombinowałem ale wkońcu się udało. Przyszła kolej na pionowy lot w górę. Stoję wyprostowany jak świeca, spoglądam na swoje nogi i to co pod nimi widnieje i lecę. Lecę i lecę, mijam chmury, lecę i przebijam się przez GRUBY mur. Widzę jego warstwy, a wkońcu przebijam się na drugą stronę. [...]. Zaczynam rozrywać tą strukturę, która przypominała mocno zbitą piankę do materaców. Pierwszą warstwę rozerwałem bez problemów, następne były coraz "silniejsze" i grubsze. Doszedłem do warstwy koloru fioletowego z którą dałem sobie spokój. [...]. Śnię bez udziału świadomości... O tym drugim doświadczeniu przypomniałem sobie dopiero po obudzeniu się o dziewiątej rano. Za to pierwsze było od początku do końca z udziałem świadomości. [...] - W tych momentach coś się mogło dziać, lecz nie jestem w stanie sobie tego przypomnieć.
|
| ||||||||||||||||||||||