|
|
Po 4+0 taką afirmację wymówiłem. Stukałem do tego palcem i odliczałem od 100 do 0 z powtarzaniem "Jestem świadomy. Pamiętam" co 5 liczb. Zauważyłem, że to mi nie pomaga, bo odpływam w sen, tracę świadomość. Zastanowiłem się więc nad treścią afirmacji użytej w tytule tego wpisu. Tak więc leżałem i istniałem - Wiedziałem, że leżę by wyjść z ciała. Pomoc przyjaciół i wizyty u zmarłych? Wibracje pojawiały się i znikały. Po którymś powrocie ujrzałem punkt światła przed powiekami. Wyobrażałem sobię ruch i po chwili zorientowałem się, że faktycznie się ruszam. Wylatuję z łóżka na środek pokoju lecąc ok. 10 cm nad podłogą. Nic nie widzę. Staram się otworzyć oczy jadnak powieki mam tak ciękżkie, że nie jestem w stanie tego uczynić. Wołam o pomoc "Przyjaciół" (Jeżeli faktycznie istnieją), wzywam ich prosząc o pomoc przy odzyskaniu wzroku. Jedna powieka lekko mi się uchyliła, walczyłem z tym by jej nie zamknąć. Rozglądam się po pokoju leżąc na plecach na podłodze i kręcąc się dookoła - Szukam Niefizycznych. Nikogo nie dostrzegłem. Wybiegam na klatkę schodową myśląc o tym by wrócić do ciała, żeby to pamiętać. Otwieram więc okno na klatce i wyskakuję prze nie chcąc lądować głową na chodniku i w wyniku czego powrócić do ciała. Przy "lądowaniu" prędkość gwałtownie spadła i nie zrobiłem sobie krzywdy. Odzyskałem wzrok. Rozglądam się po blokach, zauważyłem ruch w jednej z klatek schodowych. Młody mężczyzna wychodził, stara babka wchodziła - Ja zaraz za nią. Śledzę ją, wchodzi na pierwsze piętro już w drodze rozmawiając ze swoją znajomą, również starą kobietą. Dowiedziałem się, że jedna nie żyje, a druga przyszła ją odwiedzić. Rozmawiały o tym, jak to po śmierci wygląda - Żyjąca zadawała pytania, martwa odpowiadała. Wchodzę wyżej spotykając starego faceta. Zaczepiam go pytając gdzie się wybiera: -Do sklepu po fajki - odpowiada. -Wie pan, że pan nie żyje? -Ojj wiem, ... - odpowiada opowiadając mi kiedy zginął, niestety nic nie zapamiętałem. -To nie może pan wpłynąć myślami na ten świat? Wykreować sobie paczkę papierosów? Schodząc schodami coraz to niżej spotkałem kolegę z klasy. Przywitałem się z nim jakgdyby nigdy nic, nawet niezauważyłem jak klatka schodowa w moim bloku zmieniła się na schody w mojej szkole. Nagle zapomniałem o starcu i uczestniczyłem w przygodach szkolnych. Spotkałem tam wiele znajomych z podstawówki i gimnazjum, którzy nie chodzą obecnie do mojego technikum. Witam się z nimi, słucham co mówią co jakiś czas wspominając, że moje ciało jest na łóżku i śpi, tak samo jak ich ciała. Nie zależało mi jakoś szczególnie by ich uświadomić, oni też wydawali się tego nie słuchać i dalej rozmawiali o dupie maryni jak to w szkole na przerwach. Po jakimś czasie wszystko się urywa a ja budzę się w fizycznym ciele. Spoglądam na zegarek: 5:09. Trzymałem świadomość od 3:03, nieźle. Kilkakrotnie odczuwałem wyraźne wibracje jednak nie wiedziałem co czynić dalej by wyjść. Po wyciszeniu wibracji znajdowałem się nadal w fizyku, i trochę mi było nie dobrze - Byćmoże przez energy drinka :) Chciałem już się poddać, ale wygodnie i przyjemnie mi się leżało, więc próbowałem bez przerwy. Nie wiem, naprawdę nie wiem co mam robić czując wibracje. Nie robiłem nic, to też nic się nie działo. Lecz finalnie się udało. Pozdro. Edit:// Acha, wkońcu wzrok odzyskałem więc może "Przyjaciele" mieli w tym swój udział? :)
Ten MTJ to chyba niezły jajcarz. Technika jak w poprzednim wpisie: 1# Czekam, i czekam... chyba za mocno się rozbudziłem bo w ogóle nie czuję się senny. Po jakiejś godzince/półtorej dzieje się: Czuję jakbym leżał na materacu na środku jeziora, lekkie fale mnie kołyszą. Wykonuję ruch falowy od stóp do głowy. Potem delikatnie gibam się na boki, coraz szybciej, że aż myślałem, że ruszam się fizycznym ciałem i mnie cofnęło. Robię TR, znów ten sam :) i wyszło na to, że jestem POZA/w astralu - jak zwał tak zwał. Automatycznie wychodzę z pokoju jak w świecie fizycznym korzystając z drzwi. Mijając próg wołam: -MTJ'cie, MTJ'ocie... - trochę głupio, bo przecież MTJ wymyślił Darek, a ja powinienem go wołać orginalniej :) Lecz odwracam się zaraz za siebie i widzę z pokoju wychodzącą postać. Mały, łysy, z odstającymi uszami człowiek. Widziałem tylko jego kontur, bo było ciemno - jak to w nocy. Przypominał trochę tego gościa: Obrazek - klik Mówię trochę, czyli trochę :) Gdy go ujrzałem tak się wystraszyłem, że powaliło mnie z nóg i chwila moment cofnęło mnie do fizyka. Tutaj taka ciekawostka. Mianowicie robiąc TR zorientowałem się, że oddycham tylko lewą dziurką. Po powrocie okazało się, że faktycznie prawą dziurkę mam zatkaną. Całe to wyjście trwało z minutkę :) 2# Leżąc i myśląc o doświadczeniu nr. 1# oraz powtarzając co jakiś czas afirmację, nie zauważyłem nawet jak mnie wywaliło. Robię TR i wszystko jasne. Panował dzień, a raczej świt. Udaję się do kuchni i wzywam MTJ'ta: -Ty, który jesteś częścią mnie. Ty, który czuwasz nad moim losem i nie jest on Ci obojętny. Pokaż się. - Mniej więcej tak to brzmiało. Po chwili czuję jakby dotyk na całym ciele. Robi mi się ciepło, przyjemnie. Lecz nie widziałem nikogo. Gdy uczucie to minęło udałem się na balkon. Chyba pierwszy raz wszystko tak ładnie odbierałem. Czułem delikatny wiatr wiejący mi w twarz, widziałem horyzont i wszystko co przed nim: Jadące samochody, kilku przechodniów... Miło było. Zeskoczyłem z balkonu... grawitacja była jak w fizyku, lecz upadek z 2 piętra nie był bolesny, ale miły też nie. -I co teraz? - myślę - Zajrzę do kumpla, dawno u niego nie byłem - może coś się pozmieniało. Wchodzę normalnie klatką schodową, i na pierwszym piętrze spotykam kobietę z córką w wieku ok. 9 lat. Ta zaczyna mnie ściskać, ale tak jakby chciała mi krzywdę zrobić. Choć siły nie miała to z łatwością ją odkleiłem i wręczyłem matce. Wchodzę wyżej a ona biegnie do mnie... to co? Gdy się zbliżyła poleciał jej but na ryj :D hah, sam nie wiem dlaczego to zrobiłem. Chyba straciłem świadomość albo co. Do kumpla nie doszedłem - albo się obudziłem, albo sen dalej się toczył bez udziału mojej świadomości. No cóż. Może dzisiejszą nocą się uda. PS. Szaql, wczoraj tak się zmyłem niespodziewanie, bo neta mi telekomuna odcięła. Dopiero dziś z rana mi podłączyli. Dziś piątek więc widzimy się na czacie :)
Świetna metoda DS'a polegająca na odliczaniu od 100 do 0, i dopowiadywaniu co 5 liczb: "Jestem świadomy, pamiętam". Po każdym odliczeniu do 0 dodawałem afirmację: "Jestem czymś więcej niż ciałem fizycznym. Jestem wstanie je opuścić, doświadczyć stanu bycia poza nim, bezpiecznie wrócić i pamiętać" 1# Leżę na plecach, pół na pół z lewym bokiem trzymając lewą rękę pod głową. Gwałtownie pojawiły się silne wibracje i hipnagogi w postaci dźwięku, coś na wzór trzepotania skrzydeł dużego owada, ważki czy czegoś większej wielkości. Wzywam MTJ'ota myślami: "Jestem gotów, pomóż mi wyjść". Skupiam uwagę na łokciu ręki, którą mam pod głową czekając na uścisk w tym miejscu. Wibracje ustały, ja wykonuje test rzeczywistości i zdał on egzamin. 2# Po powrocie z próby 1# Dalej powtarzam czynności, które opisałem we wstępie. Czułem się lekki jak piórko, więc zacząłem się unosić. Kontrolowałem przebieg lotu, jednak nie miałem dostrojonego zmysłu wzroku. Wykonałem TR. Czułem odbijanie się od szaf i ścian, jednak nie mogłem przez nie przeniknąć. Wzroku nie odzyskałem, wróciłem do fizyka. 3# Dalsze czynności... Zasnąłem. Akcja snu toczy się w moim mieszkaniu i wydała mi się dziwna. Wszyscy gdzieś się zbierali, spieszyli do wyjścia a była ok. 6:30 nad ranem. Wykonuję więc TR polegający na oddychaniu przez ściśnięty nos. Okazało się, że nos mam zatkany i nie czułem przelatującego powietrza. "Więc to świat fizyczny" - Pomyślałem. Próbowałem też włożyć rękę przez ścianę, bezskutecznie. Po jakimś czasie się obudziłem. 4# Znów kontynuuję metodę DS'a. Momentu wyjścia niedokładnie pamiętam, więc chyba po chwili do mnie dotarło, że to sen. Wykonałem TR - no i już byłem pewien. Szukam MTJ'ta. Obracam się za siebie, nikogo nie ma. Przelatuję przez ściankę do pokoju brata i wzywam MTJ'ta by się pokazał. Wchodzi mój brat do pokoju i toczymy krótki dialog, coś na wzór: -Jestem - mówi mój brat. -Jak to? To ty? -Tak, wołałeś mnie? -Nie wiem, jeżeli jesteś tym kim myślę to tak. Sam nie wiem. -Tak, to ja. W tej formie chciałeś mnie zobaczyć? -NIE! Nawet wolałbym, byś był świecącą kulą :D W tym momencie jakby brat wrócił do bycia moim bratem. -To napisać Ci ten program? - jest programistą, a ja technikiem informatykiem i w fizyku czasem go o pomoc proszę :) Zniesmaczony tą sytuacją wleciałem do sąsiadów, a tam... Zresztą nie będę tego pisał, bo dalsza akcja toczyła się jak zwykły sen, tylko z udziałem mojej świadomości. Nie ingerowałem w akcję snu. Wspomnę tylko o tym, że próbowałem uświadomić mojego brata i matkę, że śnią. Wskazałem im 4 baseny pod blokiem koleżanki mojej matki i powiedziałem: -Ładnie to zrobili, nie? -No, ciekawe kto się tym zajął :) -Ja. To moja podświadomość zmodernizowała to miasto. Patrzcie na to: Zabierałem się do zrobienia salta w tył z balkonu. Chociaż balkon nie był balkonem. To tak jakby wszystkie balkony były połączone w jeden korytarz, bez kolumn oddzielających i bez barierek bezpieczeństwa. Robię salto... a to, że mi nie wyszło , bo chciałem spaść głową w podłoże "balkonu" i przeniknąć przez nie piętro niżej... Spadłem z 4 piętra na plecy, i po chwili się obudziłem. To by było na tyle. Pracowita noc, bo zanim coś zaczęło się dziać leżałem z jakieś półtorej godziny odliczając i wymawiając afirmacje. Polecam tą metodę każdemu. Jutro też mam zamiar się katować by czegoś doświadczyć. Dodam też, że po każdym powrocie z tych 4 "doświadczeń" Odrazu zabierałem się za dalsze liczenie od 100 do 0. Wpłynęło to negatywnie na pamięć tych przeżyć. Większości nie jestem pewien, tylko wydaje mi się, że było tak jak to opisałem. Więc jutro postaram się zapisywać skrótami odrazu po "powrocie" przebieg sytuacji.
No tak, wyszedłem. Lecz moje ciałko znalazło się na łóżku kuzyna z podmiejskiej wsi :) Pierwsze co ujrzałem to telewizor i gwałtownie wstałem by do niego podejść. Włączyłem go. Zanim pojawił się obraz zajrzałem przez okno. Jakaś starsza kobieta opalała się pod domkiem mojego kuzyna. Wracam wzrokiem na telewizor. Jakieś 3 dziewczyny płyną gdzieś żaglówką i jak same twierdziły są lesbijkami. Wciągnęło mnie do tej akcji i byłem w telewizorze :) Z początku było OK, dziewczyny pluskały się w wodzie... ale po chwili zaczęły nurkować... Odbijały się od dna i leciały w górę. Jedna z nich chwyciła mnie i tak ze mną skakała. Kiedy już chciałem by przestała, to i tak nie przestawała :f Gdy byliśmy pod wodą to miałem wrażenie jakbym się topił. Odbiła się a ja chwyciłem się czegoś nad niebem... jakby jakiś rur z reflektorami jak na planie zdjęciowym do jakiegoś filmu. Dziewczyny mi mówią, że to się skończy jak telewizor się wyłączy. To ja pstryknąłem palcami i mówię im, że już - wyłączyłem! Wróciłem, ale do ciałka fizycznego :) Ehh, tak się tym przejąłem, że zapomniałem, iż dziś szkoła... Dopiero od jutra rekolekcje = wolne. Nawet matka się zorientowała, że coś ze mną dziś nie tak, bo mówiłem jej, że idę zjeść przed TV w jej pokoju. Zapomniałem tylko włączyć telewizora i to było podejrzane. Tak się rozmyśliłem... zdarza się :)
Podczas wibracji miałem wrażenie jakbym leżał na brzuchu, a doskonale wiedziałem, że leżę na plecach. Bezpośredniego wyjścia nie było. Poddałem się po kilkunastu minutach. Zasnąłem, i śnił mi się poranek... załamałem się z powodu, że nie wyszedłem tej nocy. Lecz na szczęście się obudziłem i znów była noc :) Pomyślałem sobie, że jak tylko przyśni mi się pobudka bądź też faktycznie się obudzę wykonam TR. Zasnąłem... Lecz akcja snu toczyła się w moim pokoju więc wykonałem TR (oddychanie przez ściśnięty nos) no i świadomość napłynęła. Przez ściany przechodziłem bezproblemowo docierając do łazienki, gdzie po raz kolejny wykonałem TR. Zdając sobie sprawę z możliwości przebywania w tym stanie starałem się wykreować myślami pewną postać ze snu ujrzaną przed napłynięciem świadomości. Nie udało się. Starałem się znów przejść przez ścianę, a właściwie przez podłogę niestety bezskutecznie. Świadomość chyba gdzieś mi uciekła, bo po przebudzeniu pamiętałem sceny bez udziału mojej świadomości. Ogólnie nie za dobrze pamiętam tego LD'ka, ale jedno czego jestem pewien to moja radość w momencie "oblania" testu rzeczywistości :) |
|