|
|
09.09.10 Standard. Położyłem się tak jak zawsze i robiłem wszystko tak jak zawsze. Wyjątkiem było to, że tym razem słuchałem muzyki relaksacyjnej (wczoraj nie zdążyłem zamieścić tych MP3 na komie). Łączny czas trwania utworów to jakieś 34 min. Przy liczeniu często się gubiłem (jakieś 10 razy). ...Czasem zyskiwałem ostrość by po chwili ją stracić. W pewnym momencie (jakoś przy 200-340) ujrzałem "realne" błyski przed oczami. Trudno mi to zdefiniować. Były to chyba hipnagogi. Dobra przy ponad 400 moje ciało (oprócz głowy) było już totalnie z paraliżowane. Dalsze liczenie według mnie było bez sensu, ponieważ myliłem się coraz częściej. Próbowałem się jakoś oderwać z c.f. Bez skutecznie. Tylko osłabiłem paraliż. Trochę tak leżałem, w końcu dałem sobie spokój i poszedłem spać. Obudziłem się w nocy w paraliżu z podświadomą chęcią wyjścia. Powiedziałem w myślach, że chcę wyjść. Nagle ciemność przed moimi oczyma rozjaśniła się i zaczęły się pojawiać obrazy. Z tych obrazów pamiętam tylko stary monitor na którym był wyświetlony bluscreen Windows'a. Obrazy zanikały, a ja widziałem tak jakby siebie przed oczami mówiącego, że to już się stało i mogę... coś tam (nie pamiętam ale chodziło o wyjście). To więc ruszyłem ręką ale niestety to było c.f. Wybudziłem się z paraliżu. Na tym się wszystko skończyło i wróciło do normy. Jakby ktoś wiedział co to mogło być to niech napisze w komentarzach. Będę bardzo wdzięczny :)
|
| ||||||||||||||