|
|
Witam, witam wszystkich czytających ten notatnik. Minęło już 6 miesięcy od ostatniego wpisu i zarazem treningu, więc postanowiłem znowu wyjść, a tak właściwie spróbować ;). Położyłem się na boku ok godziny 1:00 w nocy. Hmm... zazwyczaj nie kładłem się w takiej pozycji przez uwieranie/irytujący ból w okolicach klatki piersiowej. Nie wiem czym to jest spowodowane. Może moje ciało reaguje tak na ciągle leżenie w tej samej pozycji? Nie wiem... Tak czy siak, spróbowałem tym razem to wytrzymać. Więc leżałem, skupiony na swoim własnym oddechu. Co jakiś czas sprawdzałem jak tam z cf, czy drętwieje czy nie. Minuty mijały, a ja coraz bardziej cierpłem i co jakiś czas czerń przed moimi oczyma, stawała się bardziej widoczna, namacalna ale tylko na chwilę. W końcu doszło do takiego momentu, w którym zawszę się poddaję i nie wiem co z tym zrobić. Mianowicie - zaczyna mnie nękać taka myśl (wcześniej nazywałem ją pewnym dyskomfortem), z każdą chwilą coraz silniejsza, żebym to przestał teraz, wstał, poszedł spać. Bylebym tego nie robił. Niby nic, przeciwstawiłem się temu, minęło mi. Wszystko wróciło do normy. Wiedziałem, że wytrzymam dłużej niż zwykle przez mój długi odpoczynek ale zarówno byłem pewien, że to "coś" powróci. Leżałem czekając na to. Stało się!. Po ok 2-3 min, z trochę większą mocą. Zawszę się poddawałem w tym miejscu, podczas drugiej próby ale nie tym razem. Wytrzymałem to! Później ta moc znowu wracała i odchodziła. Raz silniejsza, raz słabsza. Około 7 próby, nie wytrzymałem. Wtedy to nie była tyko myśl ale i takie skurcze mięśni, każące w pewien sposób poruszyć się, wstać! Czułem wtedy jeszcze taką jakby ciasnotę. Jakby zamknięto mnie w takiej idealnej formie mojego ciała. Może czułem ciało astralne. Nie mam pewności. No ale cóż wstałem. Później kiedy próbowałem zasypiać, czułem to ciągle, tzn. taki dziwny INNY dyskomfort, który z każdą chwilą malał. Za każdym razem kiedy próbuję kończy się na tym. Gdyby ktoś wiedział, coś o tym byłbym wdzięczny za komentarz. Każda informacja się liczy! Nie wiem... może jeszcze jakiś post założę ale nic nie jest pewne. Dobra, nie przeciągając to by było na tyle. Mam nadzieję, że ktoś dobrnął do końca ;) Edit: Zapomniałem jeszcze o jednym. Czasem w nocy, bądź rano budzę się w mocnym paraliżu ciała. Niby spoko, mogę przystąpić do próby ale po jakiś 3-4 sek od przebudzenia pojawią się to "coś" które jest niezwykle silne. Nigdy nie mogę wytrzymać i zawszę wstaję po max 15 sek.
|
|