|
|
Zacznę od tego, że od jakiegoś miesiąca żona poróżniła się ze szwagierką (siostrą) i nie gadają ze sobą. Śniło mi się, że byliśmy na zakupach w nieznanej mi galerii. Był tam duży sklep z pierzynami i poduszkami ;]. Syn wyrwał do tego sklepu tak, że musiałem za nim gonić. Pytam go gdzie tak pędzi, odpowiedział krzykiem - do cioci!. Po wejściu do sklepu widzę wielkie łóżko na środku, gdzie leży w poduszkach i kołdrach zagrzebana osoba. Mały bezceremonialnie wpada na te łóżko. Obok sprzedawczyni w średnim wieku uważnie się nam przygląda zza lady. Zwróciłem uwagę, że w sprzedawczyni siedzi obca inteligencja, myślę znowu test. Podchodzę do łóżka i siadam rozgarniając poduchy i widzę szwagierkę. Jest jakaś otępiała, jakby chora, ale nie fizycznie. Zamieniliśmy parę nie znaczących słów. Do sklepu wchodzi żona. Podchodzi bliżej, ale się nie odzywa. Sprzedawczyni wyszła zza lady, widzę że skupia na nas całą uwagę, ale nie mam pojęcia po co. Irytujące milczenie trwa parę chwil, po czym chwaląc kołdrę (coś trzeba było powiedzieć), wstaję i wychodzę. Jak jechałem do pracy przypomniało mi się parę snów z dziś, ale tylko migawki, nie tyle żeby móc to opisać.
|
|