Miałem przedwczoraj wizję po medytce. Po lekturze kwiecistych wypowiedzi tematu z barierami, znów się ubawiłem, zabrałem się za odpowiedź na priva, który bardzo mnie poruszył. Poniższe to hipnagogia, która w pewnym momencie bardzo się uporządkowała. Dlatego nazwałem to wizją. W ciele leżałem jak kłoda.
Wizja przedstawiała człowieka tworzonego przez Istotę, oklepany scenariusz o stworzeniu człowieka, tylko w wydaniu cyberpunkowym (człowiek+maszyna). Poczym człowiek ożył pod działaniem Istoty, która obejrzała swoje dzieło z umiarkowanym zadowoleniem. Następnie wzięła duszę (w formie cybernetycznego skarabeusza) i wpakowała w żyjącego człowieka, układ się scalił a nowe stworzenie było kompletne. Istota spojrzała tym razem z nieukrywanym zadowoleniem i rzekła (nic nie mówiąc) "Rozwijaj się moje dziecko".
I wszystko byłoby fajnie, żeby nie zakończenie. Na koniec dusza-skarabeusz wyłazi z człowieka, zostawiając martwe ciało i wraca do Istoty, która nawet nie spojrzała na nieruchome ciało skulone w kącie, lecz z podziwem patrzyło jak cybernetyczny skarabeusz podchodzi do niej i wbudowuje się w ciało Istoty.