|
|
Dwa sny w tym samym temacie. Podejrzewam, że prorocze. W pierwszym dzwoni do mnie kolega z regionu Południe Mariusz. Rozmawiamy o wszystkim, jak tam na sylwka było itd. W pewnym momencie, żartem wtrąca, że gdzieś u nich niedaleko był wybuch gazu. Nic się w sumie nie stało nikomu, ale wszystkie służby awaria postawiła na nogi. Kończąc wypowiedź zreflektował, że kierownik Regionu Jurek będzie miał "robotę" i że marnie mu się nowy rok zaczął. W drugim dzwoni do mnie kierownik Jurek, bardzo zdenerwowany. Ja akurat jestem na szkoleniu na wsi, w starym domu moich zmarłych dawno dziadków. Jestem tam sam bez dostępu do netu i słabym zasięgiem (zdziwiony gdzie ja w ogóle jestem, jak się ogarnąłem gdzie jestem uzyskałem świadomość). Tak więc Jurek dzwoni, zdenerwowany i z pewną pretensą, że nikt mu nie chce pomóc, że był wybuch, ucierpiała jedna kobieta, wszystkie służby są już na obiekcie. I czy może liczyć na moje wsparcie, bo nikt w centrali nie odbiera. Budzik przerywa sen, szkoda. Ale będziemy obserwować. Generalnie obecna sytuacja sprzyjała by takiemu scenariuszowi, cała centrala poza mną i Sebą są na urlopie.
|
|