|
|
Piszę dla siebie, żeby nie zapomnieć. Szczegółów nie rozwinę, bo nie chcę. Czuję, że jest to znaczący sen dotyczący mojej pracy. Widzę ostrą dyskusję pomiędzy prominentnymi urzędnikami a osobami z mojej pracy. Kłócą się o coś, mówią o zmianie prawa, ustawa? A potem widzę stację paliw z lotu ptaka i widzę zbiorniki zakopane pod ziemią, widzę wszystkie szczegóły techniczne z nimi związane. Stacja ma w swoim numerze 6. A potem widzę mojego obecnego dyrektora, przy pięknym wiśniowym biurku, w zacisznym biurze w wystroju old house. Ma przed sobą kolorowe kartki papieru zadrukowane tekstem, kałamarz i wielkie pióro w nim zanurzone. Mówi, a jednak się stało... wyciąga pióro i podpisuje każdą kartę z osobna. To zlecenia dla serwisu na legalizację zbiorników. Widzę zasychający tusz, który najpierw jest błyszczący, potem wsiąka i staje się matowy.
|
|