|
|
Niezwykły obrazek, gdy wchodzę do "chińczyka" mega sklepu ze wszystkim i ku zaskoczeniu widzę, że zamiast sklepu w środku jest potężna galeria z miejscami pochówku. Otwarte plastikowe pojemniki leżą zagłębieniach w posadzce, niektóre gołe przeźroczyste plastiki, ale większość ozdobiona chociaż jakimś suknem, a niektóre sztucznymi kwiatami. Ludzi bez liku, wciąż tłum idzie znaleźć coś dla siebie. Idę i ja, wreszcie gdzieś głęboko wydaje mi się, że to moja trumna. Och jak źle się czuję, kładę się do plastikowej balii imitującej trumnę niewiele zagłębionej do kolana w posadzce. Wchodzę do niej i kładę się, tak... będę umierał, leżę... nic się nie dzieje, nie umieram, dochodzę do wniosku, że to bez sensu leżeć tu kiedy jestem jeszcze taki młody i tyle rzeczy mogę zrobić. Samopoczucie mam dużo lepsze, fizycznie też czuję się dużo lepiej. Wstaje z tej trumny i wychodzę. Zdegustowany oglądam się na tłum i wychodzę żyć dalej z "chińczyka". Bez sensu to całe umieranie...
|
|