|
|
Zeszła noc zaowocowała w długo wyczekiwane efekty. Tym razem, całkowicie świadomie, wyleciałem. Położyłem się spać, często w nocy wstając, sam z siebie. W pewnej chwili usiadłem, i poczułem narastające, przyjemne wibracje. Mrowienie przypominające wodospad mrówek wyniosło mnie ponad głowę, nad środek pokoju. Jakże piękne to uczucie! I wreszcie, świadome! To mój pierwszy taki raz. Było ekstra! Co ja mówię, było zajebiście! Wyleciałem przez okno, i spojrzałem w stronę moich okien. Było ciemno, mimo to widziałem wszystko bardzo dobrze. Coś jakby.. czułem.. jak gdyby trwał nieskończony zachód słońca w mojej głowie. Pląsałem tak przez dłuższą chwilę, bawiąc się nowym doświadczeniem (nie tyle nowym, co nowo uświadomionym), dziękując w duszy Bogu, i Monroe'owi, gdyż to oni zaprowadzili mnie tak daleko (dla mnie to hen daleko, mimo że dla innych normalne wyjście może być niczym). Wtem na prawo, dosyć nisko pode mną, troszkę dalej, stał jakiś koleś w kapturze. To mnie przeraziło, i to nie na żarty, gdyż nie widząc twarzy, momentalnie stwierdziłem w duchu, że to demon. Dużo czytam, kiedyś interesowała mnie łacina i demonologia, często splecione, więc nie przeceniając swoich możliwości, postanowiłem wrócić do ciała. Zacząłem wrzeszczeć "chcę wrócić, chcę wrócić!" i wtedy powoli (bardzo powoli) począłem wracać do ciała. Po chwili otworzyłem oczy (wcześniej zamykając je, przy przelatywaniu przez ścianę bloku) i byłem już w ciele. Czekam na więcej takich doświadczeń. Było naprawdę ekstra.
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||