Zrobiłem sobie krótką przerwę od OOBE. Chory byłem i jakoś nie wychodziło mi. Ale wczoraj poczułem się lepiej i nastawiłem sobie budzik na 6.00. Wstałem trochę się pokręciłem i dalej do łóżka. Nie udało mi się wyjść, bo usnąłem ale za to uświadomiłem sobie że to sen. No więc TR i trochę słaba widoczność więc pogapiłem się na swoje ręce. Naszła mnie myśl żeby od razu przejść do OOBE, ale jakoś się nie udało więc zrezygnowałem i postanowiłem zobaczyć jak to jest z tym LD. Jak już się ustatkowało to zacząłem zwiedzać dom, zauważyłem jakiegoś szczeniaka w pokoju obok i kota. Kot potem wszędzie za mną łaził, a właściwie to się teleportował, bo po prostu pojawiał się co jakiś czas. Pomyślałem że nie ma co tracić czasu i postanowiłem polatać. Wychodzę porzez okno chwila zawahania, "A może to nie sen" kilka TR i lecę. Muszę przyznać że jakoś nie bardzo mi się spodobało tamto latanie, ale to chyba dlatego że skręcałem z jakimś sekundowym lagiem, wylądowałem więc. Kot był za mną. Naszła mnie ochota na khemm... złożenie wizyty sąsiadce. Więc zeskoczyłem z balkonu i przygotowuję się do lotu, ale nagle tracę ostrość obrazu, staję patrze się na ręce, a w palec prawej gryzie mnie kot. Nie odzyskuję dobrej widoczności, a zmienia się pora dnia, z jasnego ranka, na ciemny wieczór. "No dobra"- myślę. "Jakoś dojdę". Ale kot dalej mnie gryzie a to zaczyn a boleć, bardzo. "O Kuuurrrr******a". I tu sobie myśle "przecież to mnie nie powinno boleć". Może to już rzeczywistość? Ale co bym robił na środku podwórka z kotem z zranionym palcem(do kości się dogryzł skubaniec) !? Niestety tak pomyślałem dopiero po przebudzeniu, czyli o 7.00. Położyłem się spać o 6.00. Po tym LD pamiętam jeszcze sen. Przyjechała do mnie siostra z córką i szwagrem, oczywiście nagle w całym domu się ciasno zrobiło. Potem śniła mi się siostra z malutkim pieskiem ( nie wiem co ja miałem z tymi psami) i coś tam dalej.
Wreszcie coś ciekawego, od razu lepszy humor :D