Notatnik El.


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 24.11.2010 - 19:18

Wszystko się pokićkało przez ten plener i teraz jeszcze tak bardzo źle się czuję... Raz, że się przeziębiłam, a dwa, że czuję się, no po prostu samotna, czuję się tak strasznie samotna, że aż boję się powrotu do rzeczywistości. Sny, sny... Miałam jeden sen, gdzie oddzyskałam świadomość: to był disneyland kolejka na rakietę, de ja vu. Jak tylko zorientowałam się, że to sen, to niewiadomo dlaczego zaczęłam lecieć do góry z zawrotną prędkością, coraz szybciej i szybciej i nie mogłam przestać... Oczywiście zaraz się obudziłam i tyle tego było..Dalej sniła mi się Wiktoria, która wróciła do Tomka (ciekawe czy ten sen pokrywa się datą z tym, jak spotkał jej samochód, myślę, że to możliwe). Wydała mi się strasznie dziecinna, przypominała mi Bernardettę... Prawie w ogóle się nie odzwyała, jakby mało obchdziło ją co się dookoła niej dzieje... A Tomek odchodził od zmysłów w stylu "NARESZCIE" i cacy, no i oczywiście mnie miał już kompletnie gdzieś. W innym śnie cała rzeczywistość była skonstruowana ze szklanych szyb, w których były półokrągłe przejścia, które można było wywarzać... W tym śnie Tomek leżał pod jednym z takich przejść, a ja za wszelką cenę próbowałam się do niego dostać, kiedy wreszcie mi się udało on powiedział... Przytul mnie. A ja miałam głębokie przeczucie że NIE POTRAFIĘ. Chociaz bardzo chciałam.
Ale to sny z pleneru, a ja niestety znowu jestem w Warszawie...

Dzisiaj natomiast sen był długi, złożony, ale kompletnie nieświadomy. Mieszkałam na kabatach i chyba miałam te pare lat mniej, ale przedewszystkim: nie byłam córką moich rodziców, tylko dziwnym tworem wychodowanym w labolatorium, którym rodzice postanowili się zaopiekować. Byłam 2000 z kolei mutacją jakiejś dziwnej istoty, przez co mogłam latać i miałam zdolność telekinezy (świetne uczucie, tyle, że nie mogłam tym wszystkim zanegować rzeczywistości, bo skoro nie byłam człowiekiem wszystko wydawało mi się normalne). Sen opisywał cały mój proces uświadamiania "kim jestem", był rozciągnięty na wiele dni - pamiętam jak kładłam się spać i wstawałam, a rodzice zapewniali mnie, że i tak kochają mnie jak córkę. Ale najważniejsze przez cały czas było ostrzeżenie, że ktoś chce mi zrobić krzywdę i muszę uciekać - z takim przekonaniem w ogóle się obudziłam, ciekawe, czy to był jakiś przekaz od mojej podświadomości... Do tego umiejętność przenoszenia dowolnych przedmiotów w śnie siłą woli wydawała mi się tak banalna, że nie mogłam po obudzeniu uwierzyć, że jednak tego nie potrafie :P

Chcę więcej takich snów tylko, żeby były do cholery świadome! No i oczywiście tak strasznie strasznie chcę wyjść z ciała... Cały dzień dzisiaj próbuję o tym powiedzieć mojemu NP., chociaż to trochę dziwne jeśli wziąć pod uwagę, że nigdy go nie spotkałam, nie wiem jak wygląda, kim tak naprawdę jest... Ale podczas popołudniowego treningu releksacji miałam wrażenie, że ktoś mnie pogłaskał po głowie. Może to był on?

 
« Następny starszy · Notatnik El. · Następny nowszy »
 
Mój obraz

Moje Albumy