oobe.pl

Start Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Forum
hitmack47's Notatnik

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

 

entry 13.02.2011 - 18:28
Powitać. To już ostatnia partia snów z listopada 2010r.

Szkieletor(12.11.2010):
Stałem przed jakimś blokiem. Załadowywałem kije, deski (?) do czarnego dostawczaka. Mój sąsiad wiecznie "zawiany" przechodził obok i zaczął się pienić, abym szybciej sprzątnął ten bałagan. Uderzyłem go kijem w pierś Padł na ziemię martwy, zmieniając się przy okazji w sam szkielet! Miał silnie brązową ze starości barwę. Wyglądał paskudnie. Niestety to coś żyło. Zaczęło pełznąc w moim kierunku. Bałem się. Uderzyłem ponownie. Czaszka odleciał z trzaskiem, potoczyła się na bok. Postanowiłem schować szkielet pod kupkę liści, która była obok. Miałem nadzieję, że nikt inny tego nie widział.

Dark Messiah(22.11.2010)
Zajebisty sen. Epicki, można powiedzieć. Jestem w świecie gry Dark Messiah (gatunek gry: napadalsko-zbójecka -wg. obrońców moralności). Znalazłem się w swoich włościach opanowanych przez nekromantów. Pewien sprzedawca artefaktów opylił mi głaz magiczny do grobu przodka, czy coś. Natomiast piękna diablica-sukkub Xana dała mi dziwny klucz-świecznik, do tajnego przejścia. Dobra. Schodzę przez klapę w dachu. Wspinałem sie po belkach nad powałą wielkiej sali jadalnej. Pode mną kłębiła się setka rycerzy (black knight). Zacząłem szyć do nich z łuku. Ubiłem kilku. Niestety oni też odpowiedzieli ostrzałem. Skryłem się za belką. Przygotowałem czar 'fala płomieni'. Wskakuję w sam środek. Odpaliłem zaklęcie. Wybijam połowę z tej ponurej bandy. Wyjmuję dwa miecze. Siecze na lewo i prawo, niestety dostaję baty. Za dużo ich. Wycofuję się do mniejszej sali. Rzucam czar 'mgła', żeby mnie nie widzieli. Korzystając z chwili oddechu, odnawiam manę i zdrowie miksturami. Rzucam się dalej w wir walki. Zabijam kolejnych rycerzy. Niedobitki postanowili uciec. Wykorzystuję wolny czas i posilam się. Od ciast i potraw ugina się stół. Tego mi było trzeba. Biegnę przez ogród. Przechodzę przez żelazną bramę. Za nią jakaś para staruszków rzuca toporkami. Siekierki przelatują przez szczeliny w płocie. Niektóre wbijają się w tarcze. Inne odpadają, ale wszystko jakoś tak miękko, w zwolnionym tempie leci. COŚ TU NIE TAK - myślę. Jak oni tak mogą być celni? Idę dalej. Ciemno. Skradam się do domu. Tam jakiś blackguard wychodzi na zewnątrz. Zachodzę go po cichu od tyłu. Wbijam mu sztylet w szyję. DOBRZE! -krzyczy zadowolona Xana w mojej głowie. Rozwalam z kopa drzwi do strażnicy. Zabijam resztę rycerzy. Wbiegam szybko do drugiego, niestrzeżonego domu. Tam Xana leży w sypialni całkiem goła. Niestety ktoś zabił ją z łuku. Strzała utkwiła w lewym boku. Krew spływała na prześcieradło.

GP F1 w Strasburgu (24.11.2010)
Oglądałem wyścig F1, ostatni w sezonie, który odbywał się na torze ulicznym w Strasburgu. W tym śnie wyglądało to jakby GP odbywało się na jakiejś zapadłej wiejsce. Kubica na trzecim miejscu. Ostatnie okrążenia. Kamera pokazuję sytuacje z bolidu Webbera, na 5-tym miejscu. Wściekle atakuję Alonso przed nim. Zakręt jeden, drugi. Prosta startowa. Cholera, gdzie Kubica? Nie widać go. Na powtórce widać jak w Kubice uderza z tyłu Luzzi, a może Senna? Kubica stracił panowanie nad bolidem i uderzył w jednego z mechaników, który pchał poboczem zepsuty bolid (sic!). Potem Kubica zderzył się z bandą. Wyleciał jak szmaciana laleczka na tor. Przekoziołkował w powietrzu parę razy. Bałem się o niego ,a komentatorzy w studiu jakby się tym nie przejmowali, albo nie zauważyli tego. Liuzzi wygrał wyścig.[...] Studio po wyścigu. Maurycy Kochański narzeka, że to kolejny wypadek koło alei serwisowej (ta akcja z Kubicą), to niedługo zabronią wjazdu do niej podczas wyścigu ;/.Jeden z komentatorów dodał, że to źle przygotowane GP, bo trzeba było uważać na cywilne samochody i pieszych na poboczach. Pokazali na powtórce, jak młoda blondynka szła w samej koszuli nocnej(!), boso środkiem drogi. Za nią, jak za samochodem bezpieczeństwa wlekły się bolidy F1, wężykiem, ok. 5 km/h (sic!). Potem dziewczyna zaczęła biec truchcikiem. Komedia. Komentator w studiu stwierdził, że to nie załatwia problemu. Bo przy tak niskich prędkościach i wąskiej wiejskiej dróżce nie da się wyprzedzać. "Żeby jechali chociaż 500, 1000 km/h." - powiedziała gadająca głowa z TV - Że co? - zdziwiłem się (przebłysk świadomości). Niestety obudziłem.

 
« Następny starszy · hitmack47's Notatnik · Następny nowszy »
 
Mój obraz