Ach, nie ma to jak błogi odpoczynek. Wprawdzie przespałem nieprzerwanie od wieczora do rana tylko dwa dni, w pozostałych mimowolnie się budziłem, jednak nie miało to żadnych negatywnych skutków. Zapisywałem sny nie wstając z łóżka i już po paru minutach spałem jak niemowlę. Teraz jestem pełen energii do dalszych ćwiczeń. Przyznam się, miałem nadzieję, że przydarzy mi się spontaniczne ld. Nie, nie tylko z powodu mojej wrodzonej naiwności :D. Otóż w styczniu także zrobiłem sobie kilkudniową przerwę i dziwnym trafem miałem aż dwa ld'eki. Nawet się wtedy w nocy nie zbudziłem. Tamte ld opiszę prawdopodobnie za tydzień, jeśli nic nie wyskoczy. Dzisiaj mam coś równie fajnego.
W poprzednim odcinku napisałem, że nie próbowałem niczego z WILD'em. To nie do końca prawda. Trochę przez przypadek spróbowałem wizualizować sobie cały sen od podstaw. Nie miałem wprawdzie ld, jednak wyszła z tego naprawdę niezła faza. Wpis z 09.12.2010:
Obudziłem się w środku nocy, gdzieś o 4:40, bez budzika. Tak w skrócie. Zapisałem swoje sny. Rozbudzałem się w sumie jakieś paręnaście minut. Zacząłem używać MILD'a, jak to zwykle. Przypominałem sobie sen i wyobrażałem sobie, że odzyskuję w nim świadomość. Szło mi całkiem nieźle, nie gubiłem wątku - do czasu niestety. Usłyszałem jakiś hałas na zewnątrz. Tak mnie to rozbudziło i wkurzyło, że nie mogłem zasnąć przez ponad pół godziny. Chciałem już się poddać i po prostu jeszcze zasnąć na trochę, ale postanowiłem, ze spróbuję raz jeszcze, ale inaczej. Wizualizowałem zupełnie nową sytuację, nie związaną ze snem (łażenie po szkole). Wyobrażenia z czasem nabierały coraz większej siły. W końcu niemal odpłynąłem. Niemal, bo jednak coś przerwało moją wizualizację. Poczułem swoje ciało pogrążone w bardzo mocnym paraliżu. Co więcej słyszałem pisk, jednostajny trzask, nigdy czegoś takiego nie słyszałem. Słyszałem go tylko w prawym uchu, które stykało się z poduszką., w lewym nic). Wiedziałem, że zaraz mogę opuścić ciało. Niestety za bardzo się ucieszyłem i straciłem koncentracje. Paraliż zdawał się słabnąć, pisk zanikł. No i pozamiatane. Wątpię aby to był sen, percepcję miałem normalną, taką jak na co dzień.
Nosiłem się z zamiarem opisania tego doświadczenia na forum. Zdziwił mnie najbardziej pisk w uchu, czemu słyszałem go tylko w jednym? No nic, uznałem, że to nie takie istotne. W końcu każdy jest inny i ma różne dziwne fazy i doświadczenia. Próbowałem przez parę nocy powtórzyć tą przypadkową metodę, jednak bezskutecznie :/ . Być może wrócę kiedyś do wizualizacji. Na razie skupię się na WILD'zie z kotwicą. Przynajmniej na 2-3 tygodnie. W teorii bardzo podoba mi się ta metoda. Jest zrozumiała i w miarę prosta. Czytałem o niej sporo dobrego. Jeżeli ktoś już miał z nią do czynienia, to jak zwykle proszę o podzielenie się wrażeniami, wskazówkami. Tak, czy owak trzymajcie za mnie kciuki - nie zaszkodzi :D.
Do następnego!