Powitać!W tym tygodniu skupiłem się na wild'zie z kotwicą. Tu opis tej techniki, jeśli ktoś jeszcze nie zapoznał się:
wild z kotwicąPrawda, że proste :) ? Niestety najtrudniej jest dla mnie wykonać właśnie pkt.4 - użycie kotwicy (lekki ból w moim przypadku). Przez 3 pierwsze dni zasypiałem bardzo szybko, właściwie nie zauważając bólu, chociaż nie był wcale taki symboliczny. Może mam za dużą tolerancję na ból? Nie wiem... Zawziąłem się w czwartek i piątek, skoncentrowałem całą uwagę na bólu, niestety miałem przez to trudności z zaśnięciem. Cóż, trzeba jakoś wychwycić ten punkt równowagi, metodą prób i błędów, jak w każdej metodzie. Dobrze, że przynajmniej nie mam kłopotów z samodzielnym budzeniem się. Przez pięć nocek wybudzałem się nawet po dwa razy, co w teorii zwiększa moje szanse. Poza tym miałem we śnie dwa "przebłyski" (tzn. reagowałem szczerym zdziwieniem na dziwaczne sytuacje w marzeniach sennych, ale tylko na chwilkę) - dobre i to.
Jednak wild, to nie tak prosta sprawa, być może jestem za mało doświadczony z ld? Być może... Jednak nie zniechęcam się. Będę próbował dalej, przynajmniej przez ten tydzień, albo dwa. Zresztą, czymże jest tydzień wobec wieczności? :D.
Na zakończenie i poprawę nieciekawej sytuacji mój wygrzebany z mojej "spiżarni" ld'ek - pierwszy od bodajże dwóch lat. (02.01.2011):
Byłem sobie w mieszkaniu. Poruszałem się po nim w bardzo dziwny sposób. Cały czas robiłem przewroty w przód. Zupełnie jak w grze Prince of Persia. W końcu wylądowałem w dużym pokoju. Siedziałem przykucnięty gdzieś pod łóżkiem. Wtedy zrozumiałem, że śnie!!! Ta myśl była taka, hmm, tak niezbyt nachalna. Czułem się nieźle "zmulony". Chciałem się jedynie upewnić, że to faktycznie sen. Postanowiłem podlecieć do żyrandola. Nie udało mi się to. Zamiast tego "wsiąknąłem" w podłogę do połowy. Takie wrażenie opadania. Wtedy się obudziłem. Ciało nie było niestety pogrążone w paraliżu, czym prędzej wstałem i zapisałem eldeka, żeby nie zasnąć i go nie zapomnieć. Do następnego, trzymajcie się!