Miałem strasznie dziwny sen tej nocy ,w sumie to żaden cud świata. Jednak uznałem, że go zamieszczę, bo na bezrybiu i rak ryba :D.
Śniła mi się, hmm, nazwijmy "bakaliowa bitwa". Ciężko opisać słowami co tam się wyrabiało i treść snu jest naprawdę szurnięta... Otóż, oddział suszonych moreli (sic!) zaatakował oddział rodzynek, które okopały się, zrobiły zasieki, wieżyczki strażnicze, takie tam. Pamiętam, że te suszone owoce śmiesznie się przemieszczały. Podskakiwały i bujały się na boki. Najlepsza akcja była wtedy, jak jedna z tych agresywnych moreli wlazła na jedną z wieżyczek strażniczych (nie wiem, jak to się jej udało bez nóg i rąk). Wtedy dzielna rodzynka przecięła tą morele centralnie na pół. Ale znowu nie widziałem, aby rodzynka trzymała miecz, katanę, czy cokolwiek.... Ech, chyba czas zmienić dealera, albo już całkiem iść na odwyk :D.
Ale to jeszcze nie koniec. Potem sen się z lekka zmienił. Widziałem jak na podłodze biegnie cała armia małych ludzików, rycerzyków! Pobiegłem za nimi do swojego pokoju. Słyszałem odgłosy średniowiecznej bitwy zgrzyt zbroi, uderzania żelastwa, odgłos końskich kopyt, krzyki rannych). Tutaj najdziwniejsze: Przystanąłem na moment, rozejrzałem się i powiedziałem : BĘDĘ PAMIĘTAŁ DOKŁADNIE SEN PO PRZEBUDZENIU*. Wtedy obraz ściemnił się, widziałem jedynie obrys mebli, cienie. W końcu sen się zmienił całkowicie i tyle.
*Trochę dziwna sytuacja z tym "przebłyskiem". Niby przez chwilę wiedziałem, że to sen. Ale te zdanie powiedziałem takim spokojnym, nawet znużonym tonem. Słowem, nie było tego uderzenia, pieprznięcia świadomości, typu: O w mordę, ja śnie, to sen!!! Idę polatać... Albo nie, poskaczę z jednego wieżowca na drugi jak w Matrixie i powalczę z setką agentów - czy coś w tym stylu. Tym razem nie było czegoś takiego. Nie bardzo wiem jak to potraktować. Czy to był faktycznie słaby i krótki - ale jednak - przebłysk świadomości, czy tylko bezrefleksyjny odruch?
Ostatecznie może to nie takie ważne? Dobrze, że nareszcie coś się dzieje po długich miesiącach posuchy. No i słoneczko coraz mocniej grzeje. Czego chcieć więcej od życia? :D