Byłem na placu, czegoś na wzór pięknych polskich rynków. Uczestniczyłem w jakieś politycznej manifestacji, uświadamiałem starsze kobiety na czym polega ekonomia prawo itp. a żeby mogły głosować z sensem. Trochę później pojawiła się kobieta, która niegyś była ważna w moim życiu. Spacerowała z dwoma koleżankami, bardzo się cieszyła :)
Na wiecu/pikiecie nie wiem dokładnie co to było, towarzyszyła mi również koleżanka której realnie nie znam, powiedziałem jej że niedługo wróce i odszedłem bez wytłumaczenia. Zacząłem śledzić trzy dziewczyny by móc ją widzieć. Miałem wtedy miłe uczucia, czułem że będzimy znowu się lubić, że wszystko znowu jest ok. Dzięki temu byłem bardzo szybki i mogłem się spokojnie przemieszczać niezauważenie. W końcu mogłem także skakać i utrzymywać się wysoko w powietrzu. Przypomniałem sobie że przecież wcześniej do mnie dzwoniła i wszystko było pozytywne(oczywiście tylko w śnie). Skupiłem się na skakaniolataniu, wleciałem na wysoki budynek na którego szczycie znalazłem dość gruby portfel, w środku było sporo pieniążków. Postanowiłem się cofnąć do mieszkania gdzie poznałem profesora którego imienia nie pamiętam i jego żone. Byli zachwyceni że potrafie skakolatać, a profersor wytłumaczył mi na czym polega ten fenomen. Zaprzyjaźniliśmy się, cieszyłem się że poznałem kogoś kto poprowadzi mnie przez świat pytań na które nie mogę znaleźć odpowiedzi.
Jeszcze się pojawiła chwila tęśknoty za dziewczyną którą śledziłem. Do koleżanki z początku snu nie wróciłem.
Na końcu snu dobrze się najadłem :)