Przebić się na drugą stronę


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 11.02.2011 - 13:37
Działo się to pewnej nocy po czterech godzinach smacznego i twardego snu, oraz rozbudzeniu swojego umysłu do stanu używalności.

Leżałem na plecach z rękami skrzyżowanymi na piersi i zamkniętymi oczami, starając się zachować świadomość.
Po chwili spowodowane tylko czekaniem pojawiły się pierwsze błyski przed oczami, piękne jak zawsze plamy wszystkich kolorów tęczy latające przed moimi oczami i wirujące w sobie tylko znanym kierunku.
Moje myśli powoli zaczęły się uspokajać, a kiedy już było ich bardzo niewiele, zaczęły się pojawiać takie, których nie wywoływałem. Myśli, które wychodziły z głowy samoczynnie natychmiast obrazowały się z kolorowych plam, tworząc mniej lub bardziej wyraźne obrazy.
Strzępki snów, które bardzo chciały zostać natychmiast wyśnione był coraz wyraźniejsze, aż w końcu zapadałem w jeden po drugim, odzyskując co jakiś czas świadomość.
Po jednym z takich obudzeń poczułem dziwną czystość.
Senność znikła, tak jakbym obudził się na dobre, i w tej sekundzie usłyszałem śpiew.
Męski głos śpiewał dość prymitywną melodię, której raczej wcześniej nie znałem. Jego głos był lekko zniekształcony jakby poddany obróbce komputerowej, a słowa były niezrozumiałe, jakby śpiewane w obcym języku.
Głos zaśpiewał dokładnie jedną zwrotkę, i wtedy na ułamek sekundy zobaczyłem na ciemnofioletowym tle czarny zarys głowy i popiersia z jednym nadnaturalnie dużym okiem. Nie pamiętam żadnych szczegółów, bo fantom zbyt szybko ustąpił na następny ułamek sekundy zwyczajnej czerni, która w momencie rozsypała się ma tysiące małych kawałeczków niczym szklany ekran odsłaniając oślepiającą biel. W tym momencie usłyszałem tak głośny że prawie bolesny trzask w uszach, jakby rytmiczne pocieranie o siebie dwóch kawałków papieru ściernego.
Nie wiem czy trzask ustał zaraz potem, czy trwał do samego końca zdarzenia, ale natychmiast usłyszałem znajomy głos śpiewający tę samą melodię, tyle że tym razem w rytm jakiejś muzyki z bardzo rozbudowaną partią rytmiczną.
W rytm tej muzyki z mojej głowy, poczułem jak moje ciało zaczyna wirować, i poruszać się we wszystkie strony. Przed oczami widziałem ciemność, co jakiś czas rozświetlaną fioletowymi błyskami, czasem przypominającymi przedmioty wyposażenia pokoju (nie wiem czy mojego). Mój ruch sprawiał wrażenie chaotycznego, jednak cały czas poruszałem się do przodu wywijając szalone serpentyny w eterze.
Trwało to dokładnie tyle ile trwała grana w mojej głowie zwrotka, czyli tyle samo ile wcześniej ktoś mi zaśpiewał bez akompaniamentu, kiedy muzyka ustała, poczułem że znowu jestem na łóżku z rękami skrzyżowanymi na piersi.
Czułem też że na dzisiaj koniec, a może powinienem poczekać?

Tak czy siak kraina czarów pozwoliła mi tamtej nocy posłuchać swojej muzyki, i mam nadzieję że jest to tylko preludium do jakiejś astralnej opery z moim mózgiem w roli głównej.

 
« Następny starszy · Przebić się na drugą stronę · Następny nowszy »
 
Mój obraz