Przebić się na drugą stronę


oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

entry 18.02.2011 - 22:13
Dzisiaj w nocy zrobiłem krok do przodu , otóż pierwszy raz byłem gdzieś poza swoim ciałem całkiem świadomy i prawie całkiem kontrolujący swoje poczynania.

Otóż po standardowym 4+1 ułożyłem się wygodnie na plecach i czekałem aż coś się zacznie dziać. Nic się nie działo, więc obróciłem się na bok, aby dać usnąć ciału.
Po kilku chwilach i jednym obrocie z boku na bok na chwilę wskoczyłem w....no właściwie nie wiem gdzie.
Wydawało mi się że jestem gdzieś pod sufitem , ze mam do niego bardzo blisko, ale nie mogłem do niego dosięgnąć, mogłem tylko skakać w bardzo dziwny sposób (trochę jak skakanie w grach komputerowych) Za każdym razem kiedy byłem w górze słyszałem muzykę graną na pianinie.
Już na samym początku okazało się że mogę ruszać ręką kiedy chcę, ale moje zdolności percepcji były bardzo zawężone.
Byłem pod sufitem stojąc na czymś co było bardzo miękkie i zakryte prześcieradłem, jakby łóżko tylko z możliwością zapadnięcia się w nie prawie po pas.
Chwilę sobie po nim pohasałem, i kiedy chciałem pogłębić fazę, aby postrzegać dokładniej, zacząłem spadać.
Upadek był bardzo szybki, zdążyłem tylko podczas jego trwania zanotować widok jakby ciemnego tunelu z białymi refleksami światła (coś jak wchodzenie w hyperspace w Gwiezdnych Wojnach), za chwilę ocknąłem się w łóżku.

Bardzo ciekawe doświadczenie, w pełni świadome, oraz prawie na pewno miałem kontrolę nad tym co chcę robić. Niestety widoczność była dość mizerna (a o poszerzonym zakresie widzenia nie może być mowy) natomiast bodźce słuchowe ograniczyły się do muzyki, dobźców dotykowych brak.
Podróż, a raczej wyskok trwał mniej niż minutę, ciekaw jestem gdzie jest przyczyna tak krótkiego czasu każdego wydarzenia, oraz dlaczego zmysły nigdy nie działają pełną parą.
Nie mniej jednak ciekawe doświadczenie, chociaż kraina czarów ciągle nie może się otworzyć.

Tak się zastanawiam, kiedyś bałem się eksterioryzacji z racji spotkania czegoś/kogoś, lub usłyszenia głosów, jednak muzyki nie boję się nigdy, może zwyczajnie nie jestem gotowy, i astral nie chcąc mnie przestraszyć decyduje się jedynie śpiewać i grać dopóki nie nadejdzie właściwa pora?

 
« Następny starszy · Przebić się na drugą stronę · Następny nowszy »
 
Mój obraz